Mamy za sobą kolejną sesję w czasie której rynek flirtował z poziomami
rekordowymi. Ostatecznie nie udało się ich pokonać. Kontraktom zabrakło 5
pkt., a może raczej chęci, by spróbować sprawdzić siłę podaży. Sesja
zaczęła się wzrostem. Na rynku kasowym motorem zwyżki była TPS, co jest
swoistym ewenementem, gdyż już od wielu miesięcy ta spółka jest raczej
słabsza od rynku. Tym razem przez większość sesji była filarem wzrostu
zyskując ponad 3%. Ta moc telekomu miała swoje źródło w zaskoczeniu, jaki
pojawiło się wśród inwestorów po publikacji wyników finansowych
dzisiejszego poranka. Okazało się, że zarówno przychody jak i zysk
wprawdzie spadły, ale znacznie mniej niż sądzono. Tym samym rynek musiał
skorygować wycenę spółki, gdyż okazało się, że jest ona w nieco lepszej
sytuacji niż ta, którą do tej chwili dyskontowano.
Sesja zaczęła się zwyżką i te plusy właściwie przez cały dzień były
utrzymywane. Do 14:30 dzieło się faktycznie niewiele. Owszem, widać było
ruchy cen, ale były one stosunkowo małe i nie wnosiły niczego nowego do
analizy rynku. Warto zauważyć, że do tej godziny rozpiętość wahań indeksu
mieściła się w przedziale 30 pkt. Dopiero o 14:30 rynek wyraźnie zaczął
słabnąć. Pojawiły się nowe minima sesji i zakres wahań indeksu na sesji
się powiększył. W końcówce znaleźliśmy się w okolicy zamknięcia z środy.
To osłabienie wynikało m.in. z wymowy danych, jakie zostały opublikowane w
USA. Poznaliśmy dynamikę zamówień na dobra trwałego użytku oraz liczbą
nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Wspomniana dynamika okazała
się być ujemną, co zaskoczyło rynki. Gdy jednak przyjrzeć się tym danym,
to nie były one aż tak tragiczne. Przynajmniej z punktu widzenia sytuacji
makroekonomicznej amerykańskiej gospodarki. Spadek zamówień wynikał
głównie ze spadku zamówień związanych z wojskiem. Gdyby tego czynnika nie
brać pod uwagę, zamówienia wzrosły. Bardziej niepokojący, choć na razie
jeszcze nie alarmujący, jest wzrost liczby wniosków o zasiłek dla
bezrobotnych, bo sygnalizuje możliwość pogorszenia się sytuacji na rynku
pracy. Do tej pory osłabienie gospodarcze za oceanem przekładało się
na zmniejszenie dynamiki zatrudnienia, ale jeszcze nie wpływało na znaczną
wielkość zwolnień (poza sektorem finansowym i budownictwem). Teraz mamy
drugi tydzień nieco większej liczby wniosków, co może sugerować, że
zwolnień jest więcej.