Rynek terminowy zaczął dzień się wzrostów, a na kasowym sesja rozpoczęła
się od spadku cen. Jak widać, nastroje na początku sesji były mieszane.
Poranek był w efekcie słaby. Po południu próbowano podnieść ceny wyżej,
ale się to nie udało. Po 13:00 zaliczyliśmy nowe minimum sesji. Tu
nastąpił zwrot. Nowe minimum nie różniło się znacznie od poprzedniego, a
ceny dość szybko powróciły w okolice wcześniej kreślonej konsolidacji.
Ostatnie dwie godziny notowań to odrabianie strat. Najpierw zniwelowanie
minusów, a później wyjście ponad poziom czwartkowego zamknięcia. Po raz
kolejny pojawiła się przewaga popytu.
W trakcie sesji podaż przez pewien czas czuła się dość pewnie. Przez
chwilę, w tracie spadku cen rosła nawet liczba otwartych pozycji. Ktoś
postanowił zagrać na spadek cen. Podstawą do takiej zagrywki
prawdopodobnie u części graczy była możliwość pojawiania się formacji
podwójnego szczytu. Możliwość to jednak nie sama formacja. Wymowę
negatywną, na której można opierać podejmowane decyzje inwestycyjne, ma
pojawienie się formacji, a więc zejście cen pod poziom dołka, który dzieli
dwa budujące ją szczyty. Dopiero taka sytuacja oznacza pojawienie się
formacji podwójnego szczytu. Tymczasem część graczy postanowiła wyprzedzić
ewentualny sygnał. Problem w tym, że ponownie zatrzymanie się rynku w
okolicy oporu to jeszcze nie jest formacja, a jedynie właśnie zatrzymanie
wzrostu. Walka z oporem nie ma wymowy negatywnej, a więc liczenie na to,
że ceny będą spadać nie miało poważnych podstaw.
Oczywiście zdarza się, że opór pozostaje niepokonany i w końcu ceny
spadają. Problem w tym, że my teraz na opory nie powinniśmy patrzeć. Mamy
trend wzrostowy, a więc to wsparcia powinny nas bardziej interesować.
Takim najbliższym wsparciem jest w tej chwili wspomniany poziom wybicia z
ewentualnej formacji podwójnego szczytu, czy też po prostu ostatni lokalny
dołek na poziomie 3770 pkt. Jego pokonanie może być już jakimś sygnałem
dla części graczy. Gdyby to nastąpiło, gra na spadek wydaje się
przedwczesna, ale nie można wykluczyć, że zamknięcie długich pozycji
byłoby dobrym ruchem. Nawet tylko po to, by je później niżej odnowić. Do
sygnału spadków w średnim terminie jeszcze nam sporo brakuje. W tym
tygodniu wsparcia pozostawiamy niezagrożone. Stąd wniosek, że obecnie gra
na spadek cen obarczona jest znacznym ryzykiem straty.