Środowa sesja w USA zakończyła się spadkiem, co mogło wpłynąć na poziom
nastrojów naszych inwestorów na początku dzisiejszej sesji. Nie wpłynęło.
Kontrakty, a później indeks zaczęły notowania od niewielkich plusów. Przez
dobre dwie godziny ceny wahały się w okolicy zamknięcia poprzedniej sesji.
Raz na plusach, raz na minusach. Wyglądało na to, że i na tej sesji nie
pojawi się rozstrzygnięcie co do przyszłości rynku.
Po 11:00 sytuacja uległa zmianie. Podaż mocniej przycisnęła i ceny
opuściły przedział wcześniejszych wahań. Stało się to tuż po tym, jak
popyt dokonał nieudanej akcji podniesienia cen ponad szczyty wyznaczone
tuż po otwarciu sesji. Fiasko kupujących zdopingowało stronę niedźwiedzi.
Od tej chwili przewaga podaży nie ulegała wątpliwości. Ceny spadły pod
poziom dołka wyznaczonego w poniedziałek i we wtorek rano. Tym samym
dylemat, który mógł się pojawić u części graczy już nie istniał. O odbiciu
od poziomu wsparcia nie mogło być mowy. Popyt nie poradził sobie wczoraj,
a dziś po słabej próbie poddał się zupełnie.
Spadek, jaki miał miejsce w czasie sesji, miał chwilę przerwy, gdy w USA
publikowane były dane makro. Doszło nawet do niewielkiego wzrostu cen po
pojawieniu się tych danych, ale był to tylko epizod. Dość szybko doszło do
dalszej przeceny. Reakcja na dane nieco zaskakiwała, gdyż nie zasługiwały
one na nią. Inflacja za oceanem okazała się zgodna z oczekiwaniami. Bykom
pomogła nieco wyższa od oczekiwań wartość wskaźnika aktywności
gospodarczej w rejonie Nowego Jorku. Sam wskaźnik nie jest jednak
wiodącym i jego wartości nie powinny absorbować uwagi uczestników rynku
aż w takim stopniu. Tym bardziej, że w tym samym czasie pojawiły się też
mniej optymistyczne dane o większej niż oczekiwano liczbie nowych wniosków
o zasiłek dla bezrobotnych.
Dzisiejsza przecena jest potwierdzeniem wcześniejszych przypuszczeń, że
ostatnie dni to jednak konsolidacja nad wsparciem, a nie próba
poważniejszego odbicia. Zejście cen pod wsparcie potwierdza przewagę
podaży. Rynek może spaść jeszcze niżej. Jak nisko? Nie szukajmy wsparć.
Teraz liczą się opory. W tej chwili najbliższym jest poziom szczytu
wczorajszej sesji. Gdyby ceny wyszły nad jego poziom, można byłoby
powrócić do tezy o mocniejszym popycie.