Dzisiejsza sesja była faktycznie przedłużeniem "długiego weekendu".
Absencja graczy na rynku jest wyraźnie widoczna po wartości obrotu jaki,
został wygenerowany. Pół godziny przed zakończeniem dnia giełdowego nie ma
nawet 500 mln złotych obrotu. Wnioski po takiej sesji mogą być tylko
takie, że nic się nie zmieniło. Wprawdzie pojawiły się rekordowe wartości
indeksu i kontraktów, ale niska wartość obrotu wskazuje, że nie jest to
wydarzenie szczególnie ważne.
O tym dniu możemy już zapomnieć. Zarówno nowe rekordy nie powinny nas
ekscytować, jak również fakt końcowego osłabienia nie powinien szczególnie
martwić. Wymowa sesji jest neutralna. Mamy za sobą dzień, w którym
utrzymane zostały poziom w piątkowej końcówki. Ona sama pozostawiła po
sobie niezłe wrażenie techniczne. Nastroje na rynku nadal nie pozwalają na
twierdzenie o obecności optymizmu. Wręcz przeciwnie, cały czas widać
pesymizm. Baza trzyma się wartości -40 pkt. Spora część z tego to
oczywiście wpływ dywidend, ale trzeba pamiętać, że notujemy rekordy. Rynek
powinien kipieć z radości o optymizmu. Tymczasem stale widoczne jest
zwątpienie w zwyżkę cen.