Początek sesji był nawet niezły, bo notowania kontraktów ruszyły 10 pkt
nad wczorajszym zamknięciem. Także i tym razem radość posiadaczy długich
pozycji była krótka, gdyż dalszy przebieg notowań to właściwie ciągły
spadek cen. W najlepszym razie wykres budował małą konsolidację, by po
jakimś czasie wybić się z niej dołem. W ciągu całego dnia nie została
wykreślona żadna poważniejsza korekta spadku, co tylko świadczy o
bierności popytu. O tym świadczyć też może niska (ponownie) aktywność.
O ile przebieg samej sesji z pewnością nie może być przez graczy liczących
na wzrost uznany za udany, to jednak najważniejszą wiadomością dnia jest
utrzymanie się wsparcia. Spadek cen prowadził je niemal dokładnie na
poziom ostatniego lokalnego dołka. Jest to pierwszy poziom wsparcia,
którego przebicie może mieć konsekwencje dla szybszych graczy (mowa
oczywiście o skali dziennej). Skuteczne przełamanie wsparcia może zostać
odebrane jako sygnał słabości rynku, a więc i otwarcie możliwości
rozważań, czy rynek nie spadnie znacznie mocniej. W takiej sytuacji
posiadanie długich pozycji dla części graczy może stracić rację bytu.
Co innego otwarcie krótkich pozycji. Z czysto spekulacyjnego punktu
widzenia, wydaje się to zbyt wczesne. Pozycje krótkie mogą posiadać
inwestorzy zabezpieczający się przed spadkiem cen, lub arbitrażyści.
Spekulacyjna (bez zabezpieczenia w postaci portfela akcji) gra na spadek
cen to w tej chwili niemal hazard. Jesteśmy zbyt blisko szczytów, by
ogłaszać z jakimś rozsądnym prawdopodobieństwem początek bessy, bo
przecież dopiero taka sytuacja skłoni do ryzykowania własnym kapitałem grę
po krótkiej stronie rynku. To jednak przyszłość. W tej chwili rozważamy (a
i to nie wszyscy) możliwość zamknięcia długich pozycji. Na bardziej
zdecydowane krotki przyjdzie czas.