Wydarzenia zza granicy nie będą dla nad żadnym poważnym impulsem. Sesja w
Stanach zakończyła się niewielkimi zmianami tamtejszych indeksów.
Wprawdzie w trakcie dnia było znacznie gorzej, a średnia przemysłowa
traciła ponad 100 pkt., ale końcówka należała do byków. Dzięki temu udało
się wyjść na plusy. Ten dobry nastrój nie udało się jednak utrzymać do
naszego poranka. Brak optymizmu na rynku japońskim oraz minusy na
amerykańskich kontraktach sprawiają, że pozytywny efekt końcówki
regularnej sesji został zniwelowany. Jest całkiem prawdopodobne, że
zaczniemy sesję od poziomu bliskiego wczorajszego zamknięcia.
Nie będę podawał powodów zwyżki cen w Stanach, bo świetnie robią to
amerykańskie serwisy. A to chodzą plotki, że Microsoft jednak dogada się z
Yahoo, choć negocjacje będą prowadzone już przez kogoś innego, a to znowu
wysoka cena ropy pomaga koncernom paliwowym, choć innego dnia raczej
przeszkadza reszcie gospodarki. Inni sądzą, że wzrost cen akcji wynikał
właśnie z tego, że ceny ropy po zaliczeniu maksimum zaczęły się nieco
obniżać. Wreszcie mamy także sprawę Fannie Mae. Spółka wczoraj dała do
zrozumienia, że radzi sobie w tych trudnych dla jej biznesu czasach.
Pomimo poniesionej straty jej sytuacja jest stabilna. Proszę sobie wybrać
odpowiedni powód. Oczywiście, jeśli komuś jest lepiej, gdy taki powód zna.
Pewnie spokojniej się śpi mając świadomość, że rynek porusza się wg
racjonalnych reguł i każdą zmianę cen da się nie tylko wytłumaczyć, ale i
wykorzystać w przyszłości reagując szybko na ten sam powód.
Początek będzie więc raczej nijaki. Cała sesja także, choć jest kilka
czynników, które jednak mogą trochę rozruszać graczy. O 11:00 pojawi się
wartość dynamiki sprzedaży detalicznej strefy euro. PK, tu jeszcze szału
nie będzie, ale ciekawie może być o 14:30, gdy pojawi się pierwsza
estymacja wydajności pracy w USA w I kw. 2008 roku. Wcześniej, o 13:00,
pojawią się dane o liczbie wniosków o kredyt hipoteczny, ale nasi
inwestorzy nie za bardzo na to zwracają uwagę, a i reszta czyni to bardzo
rzadko. O 16:00 pojawi się wskaźnik nastrojów w branży budowlanej. Wiem,
że nie są to wiadomości z pierwszej ligi, ale można mieć tylko nadzieję,
że dzięki nim będzie choć trochę ciekawiej niż w ostatnich dniach.