Popyt działa bez przekonania. Dzisiejszym spadkiem ponownie zbliżyliśmy
się do linii dolnego ograniczenia kanału wzrostowego. Wprawdzie poziom
minimum sesji jest wyżej od dwóch poprzednich dołków, ale linia jest
wzrostowa i to dość mocno nachylona. Jak do tej pory test linii przebiega
po myśli byków. Można mieć jednak kilka uwag. Po pierwsze, od samej linii
ważniejszym wydaje się wsparcie w okolicy 2580-2600 pkt. Zatem jej
naruszenie jeszcze nie przesądza sprawy, choć zapewne będzie mile widziane
przez posiadaczy krótkich pozycji. Po drugie, popyt po raz kolejny nie
może zebrać sił, a w związku z tym wczorajsze podejście w okolice formacji
podwójnego szczytu coraz bardziej staje się jedynie ruchem powrotnym niż
faktyczną próbą zawojowania rynku przez kupujących. Jeszcze nic nie jest
rozstrzygnięte, ale to ociąganie się byków może się dla nich źle skończyć.