O wczorajszej sesji na naszym rynku nie ma co gadać. Można mieć jedynie
nadzieję, że dziś taka sytuacja się już nie powtórzy. Jedynym czynnikiem z
wczorajszej sesji, który możemy dziś zaobserwować może być przewaga
podaży, choć oczywiście mamy nadzieję, że będzie to faktyczna przewaga.
Spadku cen należy się spodziewać po tym, co wczoraj zaprezentował rynek
amerykański. Średnia przemysłowa spadła o 2 proc., a odpowiadają za to
wszystkie spółki wchodzące w skład indeksu. Ogólnie mocno traciła branża
finansowa, co nie jest zaskakujące. Lehman Bros. stracił wczoraj ponad 6
proc. AIG ponad 5 proc. Odmianą za to był wzrost ceny bliźniaków
hipotecznych. Freddie Mac i Fannie Mae zyskały po tym, jak temu
pierwszemu udała się aukcja papierów finansujących działalność na rynku
hipotecznym.
Bykom nie pomogły lepsze od prognoz dane makro. Sprzedaż domów na rynku
wtórnym okazała się nieco lepsza od prognoz. Radość była tonowana z
przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze, różnica względem prognozy nie
była znowu tak wielka, no i jeden miesiąc poprawy wiosny nie czyni. Po
drugie, zanotowano wzrost liczby domów oczekujących na sprzedaż. Mamy więc
wzrost podaży mimo nieznacznego wzrostu popytu. To będzie musiało odbić
się na poziomie cenowym. Znamienne jest, że podaż rośnie wraz ze spadkiem
cen. Paradoks? Tylko pozorny. Mamy rosnącą liczbę domów przejętych przez
kredytodawców. Liczba rozwiązanych umów kredytowych przecież stale rośnie.
Bank nie będzie utrzymywał pustych domów, ale stara się ich pozbyć na
rynku wtórnym. Jak widać, nawet nieznaczny wzrost popytu (tu pojawiają się
inwestorzy nęceni niższymi cenami) nie jest w stanie przejąć takiej ilości
podaży. Można wnioskować, że ceny będą spadać nadal. Tym samym jest
całkiem prawdopodobne, że kolejne kredyty nie będą spłacane. W pewnym
sensie sytuacja kredytobiorców przypomina mechanizm margin call na rynku
terminowym. Gdy cena domu spadnie poniżej pewnego poziomu bank wymaga
wyrównania różnicy między wielkością kredytu a mniej wartym domem. Kto nie
zdoła tego uczynić musi się liczyć z możliwością zerwania kredytu. Dodajmy
do tego słabnący rynek pracy i mamy koktajl, który nie napawa optymizmem.
Oczywiście te procesy trwają już od jakiegoś czasu. Wczorajsze dane, mimo
że pozornie lepsze, faktycznie je potwierdzają, a więc tak naprawdę nie
było się z czego cieszyć.
Dziś w trakcie dnia poznamy kilka ciekawych danych makro. Już o 10:00
opublikowana zostanie wartość niemieckiego wskaźnika Ifo oraz dynamika
polskiej sprzedaży detalicznej wraz ze stopą bezrobocia. O 15:00 i o 16:00
zapoznamy się z najnowszymi danymi dotyczącymi dynamiki cen nieruchomości
w USA. O 15:00 będzie to indeks cenowy Case-Shiller, a godzinę później
zmiana cen wynikająca z obserwacji OFHEO. Na 16:00 w planie jest także
dynamika sprzedaży nowych domów oraz wartość wskaźnika zaufania
konsumentów. Dziś mamy także rozpoczęcie dwudniowego posiedzenia Rady
Polityki Pieniężnej. Komunikat zostanie ogłoszony jutro, ale nikt nie
przypuszcza, by rada miała cokolwiek teraz zmieniać.