Dziś zaczęliśmy pół godziny wcześniej, ale na niewiele się to zdało. Było
to po prostu kolejne pół godziny marazmu, jaki sobie sami zgotowaliśmy.
Przez całą sesję przebywaliśmy pod poziomem piątkowego zamknięcia. Brak
notowań w Stanach skutecznie zmroził większość rynków na świecie. Nie
pomogła nam spadająca cena ropy naftowej, a w przypadku PKN można nawet
powiedzieć, że zaszkodziła. Słabo także prezentował się KGH. Nieźle kończą
banki, choć początek sesji miał bardzo słaby. W trakcie notowań, po słabym
początku udało się powrócić w okolice piątkowych zamknięć, ale nad już nie
udało się wyjść. Nie doszło także do ataku na poziom szczytu z 22
sierpnia. I całe szczęście, bo atak i ewentualny sygnał w takich warunkach
(250 mln złotych obrotu na 10 przed 16:00) były wielce podejrzany. Czekamy
na dzień jutrzejszy z nadzieją, że aktywność będzie większa, a
przedłużenie sesji będzie miało jakiś cel. U 1-2