Na wyjście nad poziom otwarcia notowań nie ma sił, ale popyt i tak ma się

nieźle, skoro udaje mu się utrzymać poziomy cen bliskie otwarciu. Obrót

rośnie już nieco wolniej, ale nadal tempo jest znacznie szybsze niż przed

tygodnie, czy dwoma. Ponownie uaktywniły się zlecenia koszykowe. Raz

kupna, raz sprzedaży. Nie ma kierunku. Ogólnie nadal mam obawy co do

trwałości tego porannego zrywu. Podstawy do optymizmu są niewielkie. Tym

bardziej, że wydarzenia z weekendu były już oczekiwane. U 55-56