Kto oddaje i zabiera? Wczorajsza sesja w USA sprawiła, że średnia
przemysłowa powróciła na poziom sprzed wieści o przejęciu hipotecznych
bliźniaków. Tym samym, cała pozytywna wymowa tej informacji (a
przynajmniej za taką uchodząca) zniknęła. W przypadku pozostałych dwóch
indeksów spadek okazał się nawet większy i oba zakończyły wczorajsze
notowania pod zamknięciem z piątku. Ponownie słabszą okazała się branża
finansowa. Papiery Lehman Bros. straciły wczoraj niemal połową swojej
poniedziałkowej, i tak przecież niskiej, wartości. Przecena wywołana była
wiadomością o problemach spółki w pozyskaniu tak potrzebnego jej kapitału.
Ale w czym problem? Można przecież zadzwonić do Bernanke, albo Paulsona!
Obaj szczodrze potrafią obsypać groszem. Pozostałe spółki branży
finansowej znajdujące się w indeksie średniej przemysłowej (swoją drogą,
ta nazwa się ciekawie rozmija z rzeczywistością) także nie miały się
najlepiej. AIG stracił prawie 10 proc., a American Express ponad 5 proc.
Słabo też prezentowała się branża surowcowa, a w szczególności spółki
związane z ropą. Spadek jej ceny odcisnął swoje piętno. Nie wszystkie
spółki wczoraj traciły. Wyjątkiem był McDonald`s , który zyskał po
informacji o wzroście przychodów.
Spadek w USA sprawia, że sytuacja na naszym rynku robi się ciekawa.
Oddalimy się od poziomu piątkowej luki bessy, którą w czasie dwóch dni nie
udało się zamknąć. Ba, nawet za bardzo nie próbowano. Teraz będzie to już
znacznie trudniejsze, gdyż zaczniemy sesję od spadku cen, a więc bliżej
piątkowego dołka, i to właśnie ten dołek będzie zagrożony. Jego pokonanie
zbliży nas do innego dołka - minimum z lipca i całej bessy. Nie jest to
jednak temat na dziś, bo nie należy oczekiwać, że już teraz do tego
poziomu dojdziemy. Faktem jest jednak, że zawirowanie na rynkach
spowodowane przejęciem bliźniaków jest już za nami, a spadające ceny
surowców nam nie służą.