Dziś odniosę się do chyba najbardziej istotnego w całym 2015 roku problemu, do jakiego urósł kryzys imigracyjny. Klamka zapadła, przyjmiemy nieco ponad 7 tys. uchodźców z Syrii oraz Północnej Afryki. Jako ekonomista nie chciałbym rozpatrywać tego tematu w kontekście solidarności i potrzeby niesienia pomocy ludziom, których życie jest zagrożone lub po prostu poszukują sposobu na poprawę swojego bytu. Pomijam również dzielenie na uchodźców i imigrantów ekonomicznych, które tak bardzo trapi dużą część sceny politycznej. Dzięki temu rysuje mi się obraz napływu gigantycznej liczby młodych, słabo wykształconych osób do mocno starzejącej się Europy. Wbrew dużej części społeczeństwa widzę w tym szanse, a nie tylko zagrożenia, również dla Polski.