Nasza rozmowa skupi się dziś wokół trzech głównych rzeczy informacji ze Stanów Zjednoczonych, które na siebie wzajemnie wpływają – w środę Rezerwa Federalna podniosła stopy procentowe, w weekend Donald Trump znowu zagroził Iranowi unicestwieniem lub śmiercią gospodarczą. Wreszcie Moody's obniżył rating dla Polski. Co stoi za tą decyzją Fed?
Tło jest takie, że ta decyzja Fed została podjęta jednogłośnie. Dlaczego to jest ważne? Dlatego że prezesem Rezerwy Federalnej jest Kevin Warsh, wybraniec prezydenta Trumpa, który dwa tygodnie temu wzywał Rezerwę Federalną, Komitet Otwartego Rynku do głębokiego obniżenia stóp procentowych twierdząc, że patrioci powinni to zrobić. Okazało się jednak, że członkowie Komitetu Otwartego Rynku nie są patriotami według prezydenta Trumpa i nie tylko nie obniżyli, ale je podnieśli do poziomu zbliżonego do Polski, my mamy 3,75 proc., tam jest przedział 3,75 do 4 proc. Decyzja była jednogłośna, to jest istotne właśnie z tego względu, że Kevin Warsh przychylił się do tego i głosował razem z całą resztą. Nie miał specjalnie wyboru, w całej historii decyzji Komitetu Otwartego Rynku nie było ani jednego przypadku, kiedy szef Fed byłby przegłosowany przez resztę. Małym szokiem dla rynku, wyraźnie umacniającym dolara, było to, że na wykresie kropkowym, który pokazuje, jakie są poglądy ludzi z Komitetu Otwartego Rynku na przyszłość, naprawdę olbrzymia większość była teraz za jeszcze jedną podwyżką stóp w tym roku, czyli albo 28 października albo 9 grudnia. Z tym, że podwyżki stóp na dwa tygodnie przed wyborami są stosunkowo mało prawdopodobne.
Czytaj więcej
W środę Rezerwa Federalna zdecydowała się na pierwszą od ponad trzech lat podwyżkę stóp procentowych i zapowiedziała kolejne ruchy w górę. To odpow...
Jak tę decyzję przyjęły giełdy?
Pierwsze reakcje rynku były niezachęcające, bo indeksy straciły około pół proc., ale w dniu, kiedy pojawia się decyzja Rezerwy Federalnej Federalnego Komitetu Otwartego Rynku, ta reakcja rynku może być nieprawidłowa. Prawdę zobaczyliśmy następnego dnia, gdy zanotowano całkiem spore wzrosty indeksów. Dlatego, że taka decyzja Fed i prognozy w okresie kropkowym sugerowały, że jednak Rezerwa Federalna naprawdę podejmuje decyzje wbrew woli prezydenta Trumpa.
W piątek główne indeksy S&P 500 poszły w górę o 123 punkty, jeden z dużych domów maklerskich spodziewa się nawet 8000 punktów na koniec roku, Nasdaq też wzrósł, ale indeks Russell 2000 spadł. Reakcje giełdy nie są jednoznaczne.
W piątek był tzw. Dzień Trzech Wiedźm, w którym wygasają kluczowe serie instrumentów pochodnych, wtedy są zwykle potężne obroty. Dlatego bym ten piątek skreślał, bo on nie jest istotny. Zobaczymy teraz, co się będzie działo. Na razie rzeczywiście rynek patrzy na rynek ropy i warto zauważyć, że Kevin Warsh powiedział, że stopami procentowymi Rezerwa Federalna na ceny ropy nie wpłynie, wpływa na co innego, co było główną troską ludzi z Fed, czyli oprocentowanie obligacji. I teraz 30-letnie i 10-letnie były przed tą decyzją na poziomie sprzed 19 lat, bardzo wysokim. Po tej decyzji rentowność spadła, ale niestety nie wiemy, dlaczego. Ropa dzisiaj jest na poziomie około 10 proc. niższym niż w ubiegłą środę, w związku z tym maskuje nieco zachowanie rentowności obligacji i nie wiemy, czy spadek rentowności jest wynikiem spadku ceny ropy, czy decyzji Rezerwy Federalnej. Myślę, że większe znaczenie ma zachowanie rynku ropy, ale ten rynek obligacji obserwuje wielu inwestorów. Natomiast na rynku akcji nie widać nawet śladu korekty, której niektórzy się obawiali. Statystycznie wrzesień jest najgorszy dla rynku akcji, ale już nie widzę tego impulsu, który mógłby tę korektę wyzwolić.
Czytaj więcej
W otoczeniu rosnących stóp procentowych polska waluta będzie miała nieco bardziej pod górkę. Wiele będzie zależeć od postawy RPP.
Jakie znaczenie ma podwyżka stóp procentowych? Na co wpłynie i jaka to jest informacja dla inwestorów?
Dla inwestorów rynku akcji to jest informacja dość neutralna, a nawet lekko pozytywna, dlatego że rynki zaczynają wierzyć, że Rezerwa Federalna nie będzie słuchała Trumpa i będzie starała się obniżyć inflację. Dla dolara jest to dobra informacja, dla złotego już gorsza, co było zresztą widać, gdy dolar się bardzo umocnił, to złoty natychmiast stracił. Lekko niepokojące jest, że złoty stracił również dużo do euro. Na razie patrzymy, co będzie dalej, co przyniosą kolejne dane makro. Zakładam, że przed wyborami stopy nie zostaną jeszcze podniesione, to byłoby dość ryzykowne. Wtedy do 9 grudnia, kiedy jest następne posiedzenie, mamy dużo czasu. W każdym razie podwyżka stóp raczej uspokoiła rynki, a nie zaniepokoiła.
Iran sięgnął po dosyć skuteczny środek odstraszania czy też blokady konfliktu, zagroził, że sojusznicy Stanów Zjednoczonych zostaną uznani za jego strony. Zaraz potem bojownicy Huti przeprowadzili ataki rakietowe i uderzenia z użyciem dronów na Rijad. Co pokazuje, że państwo na granicy ogromnego kryzysu gospodarczego, jest w stanie skutecznie blokować największą potęgę gospodarczą świata. Czy to oddala jakikolwiek przełom w tym konflikcie?
No właśnie, nawet państwa tak słabe jak Iran w tej chwili, bo jego gospodarka jest w dramatycznym stanie, potrafią prowadzić wojnę asymetryczną. Stany Zjednoczone mają potężną broń, rakiety, okręty, a oni mają drony i to wystarczy, żeby spowodować wzrost ceny ropy. Kiedy to się skończy? Raz widzimy przełom, raz zaostrzenie sytuacji. Wydawało się, że przed wyborami 6 listopada Stany powinny coś zrobić, żeby cena ropy mocno spadła, dlatego że Amerykanów drogie paliwa bardzo zniechęcają do głosowania na Republikanów. Na razie cena ropy przez tydzień spadła o około 10 proc., co już jest jakimś plusem i raczej idzie w kierunku odprężenia, a nie zaostrzenia sytuacji.
Czytaj więcej
Ropa na globalnych rynkach tanieje czwartą sesję z rzędu, a notowania Brent odnotowują najdłuższą serię spadków od czerwca. Jak podają maklerzy, uw...
Tylko że konflikt rozlał się trochę szerzej, bo to już nie jest tylko Cieśnina Ormuz, ale siły Huti kontrolują rejon cieśniny Bab al-Mandab, co sprawia, że wraz z bombardowaniem ropociągu w Arabii Saudyjskiej, realne perspektywy na poprawę dostaw ropy osłabły. Tymczasem ceny idą w dół. Czy to raczej kwestia nadziei rynku, a nie faktów?
W zeszłym tygodniu wzrosła jednak ilość ropy przepływającej przez Ormuz. Jeżeli chodzi o Bab al-Mandab, czyli po polsku Bramę Łez, to rzeczywiście płaczem się nie skończyło, to Huti mogą ją kontrolować i atakują Arabię Saudyjską. Tylko że Chiny naciskają na Iran, by Iran nacisnął na Hutich, by wstrzymali te ataki. Dlatego że Chiny zaczęły już importować ropę. Przedtem bardzo się z tym wstrzymywały, miały olbrzymie zapasy, ale te po ponad półrocznej wojnie im się już kurczą i wolałyby, żeby na tym obszarze zapanował względny spokój.
Jest jeszcze jedna sprawa, w której zarówno Stany Zjednoczone, jak i Chiny mają dużo do powiedzenia, czyli sztuczna inteligencja. Tutaj na rynku są obecnie sprzeczne informacje, z jednej strony szefowie OpenAI i Anthropica zaapelowali o ostrożność w rozwoju sztucznej inteligencji, a z drugiej strony nikt nie odwołuje IPO Anthropica, a Donald Trump inwestuje mocno w AI i sprzeciwia się jakimkolwiek spowolnieniu prac. Chiny zaś ścigają się z USA i oferują tanią sztuczną inteligencję.
Chiny nie dają darmowej sztucznej inteligencji, darmowy jest kod źródłowy, ale za korzystanie z ich usług pobierają opłaty, tylko faktycznie dużo niższe niż amerykańskie. Scott Bessent mówił niedawno, że Stany muszą być pierwsze w AI, bo inaczej to już nic innego nie będzie się liczyło. Trump mówi podobnie. W związku z tym to ostrzeżenie OpenAI, Anthropic i Elona Muska jest interesujące i gdyby się zagłębić w to, dlaczego ono pojawiło się z tym, co robi ostatnio AI i w którym kierunku to idzie, to można powiedzieć, że oni z wyprzedzeniem ostrzegają przed tym, co za parę lat może nas mocno uderzyć. Dlaczego tak robią? Czy dlatego, że wydają kolosalne pieniądze na inwestycje, 750 mld dolarów w tym roku, i chcą spowolnić te wydatki, czy roadshow przed IPO nie przynosi aż takich sukcesów, więc może to jest też akcja PR, by zwiększyć zainteresowanie? Wynik jest jeden, nie będzie żadnego spowolnienia, ja sobie nie wyobrażam układu między Chinami i Stanami, że spowolnią działania, nie ma cudów, tego się nie da się spowolnić.
Agencja Moody's obniżyła rating Polski. Podobno pierwszy raz w historii. Co wpłynęło na tę decyzję?
Tak, rzeczywiście Moody's obniżył rating Polski pierwszy raz od 2002 roku, z A2 na A3. Powód jest oczywisty: nasz olbrzymi deficyt. Mają rację, tak jest rzeczywiście i nie widać możliwości poprawy tego stanu rzeczy. Również z oczywistych powodów, rząd nie może poprosić Sejmu o obniżenie wydatków socjalnych, ponieważ mamy wybory w przyszłym roku. Podniesienie podatków też by pomogło w obniżeniu deficytu budżetowego, ale rząd tego też nie może zrobić, bo prezydent zawetuje. I to jest pat, z którego wybrnąć nie sposób. Widzą to agencje ratingowe, Moody's obniżył ten swój rating do poziomu, jaki utrzymują Fitch i S&P, ale zmienił też perspektywę z negatywnej na stabilną, to znaczy w ciągu 12-18 miesięcy nie oczekuje zmiany na gorsze. I stąd znikome reakcje na rynku, ta stabilna perspektywa oraz fakt, że tylko wyrównanie do pozostałych dwóch agencji spowodowało, że ani na obligacjach, ani na złotym, ani na rynku akcji nie widać śladu po tym ratingu. Idziemy jednak w kierunku zadłużenia w wysokości 100 procent PKB. Moody's mówi, że w następnym roku sięgniemy 70 proc. Za kilka lat będziemy "świętowali" 100 procent zadłużenia do PKB i zobaczymy, co wtedy się będzie działo. Na razie nie widać śladu chęci i możliwości opanowania tego zadłużenia.