W weekend Stany Zjednoczone zaatakowały Iran, a ten również odpowiedział atakami...

To faktycznie dosyć nieoczekiwane wydarzenie. W czasie weekendu Stany uderzyły w dwie instalacje irańskie, na co Iran odpowiedział uderzeniami w Jordanii i w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Miałem wrażenie, że ponieważ Donald Trump chce pójść na zwarcie z Iranem i chce zadusić gospodarkę irańską, to da sobie spokój z uderzeniami, które podnoszą cenę ropy. W poniedziałek rano ropa była na plusie 3 proc., następnie spadła do plus 1,5 proc., bo jednak moim zdaniem wszyscy zakładają, że to są jednorazowe wydarzenia, że Stanom nie będzie zależało na podnoszeniu cen paliw na stacjach benzynowych przed wyborami w listopadzie. No ale widać, że Trump ma inny punkt widzenia na ten temat, zresztą kazał Amerykanom pogodzić się z wysokimi cenami paliw. Według niego to powinno wystarczyć, ale wystarczyło do tego, żeby sprowadzić poparcie do poziomu 33 proc., czyli najgorszego w historii jego urzędowania.

Reklama
Reklama

Trump napisał w piątek wieczorem, że podpisał największe w historii porozumienie z Wenezuelą w sprawie ropy. Co to oznacza dla rynków?

Od stycznia USA mają niezwykle dużo do powiedzenia w Wenezueli, mówiąc nie wprost. Mimo że porozumienie zostało podpisane, od tego nie przybędzie nawet jedna kropla ropy naftowej. Praktycznie jeżeli rzeczywiście koncerny amerykańskie za to się zabiorą, to za rok, dwa, trzy być może tej ropy będzie więcej. Przy czym to jest specyficzna ropa, trudna do przetwarzania, to nie oznacza automatycznie gotowych paliw na rynku. Dlatego rynek ocenił, że będzie reagował wtedy, gdy coś z tego sensownego realnie wyniknie, czyli – za rok albo trzy. I dlatego nie było tej reakcji na porozumienie, ale była reakcja na geopolitykę, czyli powrót ataków w Iranie.

Islandia w weekend decydowała o przyszłości i ku wielkiemu zdziwieniu części polityków, stwierdziła, że nie chce wejść do Unii Europejskiej. Dlaczego?

To już kolejne referendum, które również zostało przegrane przez zwolenników wejścia do Unii Europejskiej. Tym razem 52 proc. Islandczyków powiedziało „nie” i to nawet nie na temat ewentualnego wejścia do Unii, tylko na temat rozmów o akcesji. Szwedzka prasa pisała, że to mafia rybacka doprowadziła do tego, bo rzeczywiście bardzo silne były obawy osób zajmujących się połowami ryb i rolnictwem na Islandii, że Unia Europejska miałaby zdecydowanie więcej do powiedzenia niż obecnie. Tyle że przypomnijmy, że Islandia jest na europejskim rynku gospodarczym, w Schengen, więc rynek europejski jest obecny w Islandii. Dlatego w zasadzie to nie wiadomo, dlaczego Islandia nie chciała dołączyć, ale firmom związanym z rybołówstwem i rolnictwem udało się wystraszyć dużą część społeczeństwa.

Anthropic planuje opublikować prospekt emisyjny po Święcie Pracy, które przypada 7 września. Debiut giełdowy może nastąpić pod koniec września albo na początku października. Czy ta oferta może przebić SpaceX?

Rzeczywiście mówi się, że to będzie wartość powyżej jednego biliona dolarów. To IPO może być więc potężne. Zobaczymy, w jakiej fazie rynku będzie Wall Street we wrześniu i październiku, bo może być bardzo różnie. Nieco mnie martwi, że olbrzymia większość analityków przewiduje, że wrzesień i październik będą miesiącami korekty na rynkach akcji. I teoretycznie wygląda, że tak może być, bo jesteśmy przed wyborami, a wrzesień jest najgorszym statystycznie miesiącem na giełdzie w roku. I tak dalej. Dlatego ja się waham, ponieważ nie lubię, kiedy olbrzymia większość coś mówi, bo to wtedy budzi się natychmiast duch kontrariański, że będzie zupełnie odwrotnie. Wytłumaczenie tego mechanizmu jest dość proste, jeżeli olbrzymia większość mówi, że indeksy będą rosły, to znaczy, że już ma akcje i czeka, że ktoś inny od nich kupi, a tych pozostałych osób jest już niewiele. W związku z tym jest problem. Jeżeli olbrzymia większość mówi, że akcje będą taniały, to znaczy, że już się wyprzedała. To kontrariańskie myślenie ma naprawdę dużą wartość i ja wcale nie wykluczam, że wrzesień, październik będą w trendzie bocznym, a nie jakąś większą korektą. Ale gdyby jednak ta olbrzymia większość miała rację, to Anthropic przełoży swoje IPO na inny okres, bo to jest bardzo zły pomysł, wchodzić na giełdę, gdy są słabe nastroje.

„New York Times” w eseju o korporacjach porównuje dzisiejsze big techy do brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej, do największej korporacji świata. W ciągu ostatniej dekady big techy zaczęły przybierać cechy suwerennych państw i pod wieloma względami są równie potężne, jak Kompania Wschodnioindyjska w szczycie świetności. Jak pan widzi pozycję big techów?

To, o czym pisze „NYT”, to znany temat. Również mówiłem o tym od lat, że te potężne firmy amerykańskie mają wpływy większe niż wiele państw i wiele krajów po prostu nie odważa się wchodzić na ich podwórka i na przykład obciążać podatkami, patrz: choćby podatek cyfrowy w Polsce, który rodzi się w bólach i najpewniej, jeżeli nawet zostanie przyjęty przez Sejm, to zostanie zawetowany przez prezydenta. Niektóre z tych firm są wręcz bezczelne w sięganiu po pieniądze klientów, choćby Facebook, czyli Meta. Mnie również dotknęły fałszywe reklamy wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Meta zarabia na tym procederze potężne pieniądze i niewiele z tym można zrobić. Przy tym posłużę się amerykańskim określeniem „green roots”, czyli te „zielone pędy”, które wyrastają i mogą być początkiem tego, co obserwowały kiedyś firmy tytoniowe. Chodzi o „tobacco moment”. Te firmy długo były bezkarne, dopóki nie nawarstwiła się ogromna liczba procesów zbiorowych, wtedy zapłaciły potężne kary i musiały spuścić głowę i powiedzieć, że rzeczywiście tytoń szkodzi zdrowiu. A mówię o tym dlatego, że 18 sierpnia rozpoczął się proces, który mógł kosztować Metę nawet 1,4 biliona dolarów, czyli prawie tyle, ile warta jest w tej chwili na giełdzie. Skończyło się na ugodzie na drobne 16,8 mld dolarów, dla Mety to jest nic. Ale to dopiero początek, tych procesów będzie coraz więcej i jeżeli demokraci przejęliby władzę w Kongresie, na co się teraz zanosi, choć w Izbie Reprezentantów może być różnie, to zapewne szybciej by doszło na przykład do prób rozbicia tych potężnych firm na części. AT&T przeszło takie rozbicie, więc dlaczego Apple czy jakaś inna nie może? Już nawet były próby. Dlatego myślę, że dobrze, że Amerykanie się do tego zabierają, choć późno, bo za bardzo pozwolili urosnąć tym firmom. Nie lubię, gdy firmy prywatne są tak duże jak państwa i mają większy wpływ niż państwa kierowane przez swoich obywateli. Drugim zagrożeniem dla tych firm są Chiny, ich sztuczna inteligencja w wielu przypadkach jest już bardziej rozwinięta niż amerykańska, a w kwestii robotów humanoidalnych, Chiny są bezkonkurencyjne. Konkurencja Chin plus wewnętrzne działania mogą powstrzymać te potężne wpływy.

W jakiej sytuacji są osoby, które mają akcje firm Wspaniałej Siódemki?

Na razie inwestorzy korzystają z hossy na tym rynku, bo ona ciągle trwa. Oczywiście skończy się w którymś momencie dużą korektą, być może bessą, bo zazwyczaj takie bańki tak się tworzą i później pękają. Sztuczna inteligencja pozostanie do końca życia każdego z naszych widzów i ich wnuków, cudów nie ma, ale to nie znaczy, że w tej formie, w jakiej są obecne big techy, jak te potężne centra danych, które wysysają setki miliardów dolarów.

Według mnie to nie jest właściwy kierunek. Ale na razie hossa trwa, a ci, którzy mają te akcje, niech korzystają.