Z tego artykułu się dowiesz:
- Na jakim etapie jest postępowanie prokuratury w sprawie raportu dotyczącego LPP?
- Dlaczego policja ma trudności z przesłuchaniem świadków w tej sprawie?
- Kto jest odpowiedzialny za utrudnienia w postępowaniu związanym z publikacją Hindenburg Research?
- Czy przedstawiciele Hindenburg Research zostali przesłuchani?
Podczas gdy CCC po publikacji raportu Ningi Research, który uderzył w jej notowania, przygotowuje pisma procesowe przeciwko autorom, LPP napotkało kolejny problem związany z publikacją Hindenburg Research sprzed roku.
Prokurator o pracy nad zawiadomieniem LPP: „tok postępowania jest torpedowany”
Chodzi o to, że nieoczekiwanie rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie ocenił publicznie, że spółka „torpeduje” postępowanie wszczęte z jej własnej inicjatywy, po tym jak w marcu 2024 r. kurs jej akcji spadł o ponad 35 proc. na skutek publikacji amerykańskiej wywiadowni.
– Od dłuższego czasu tok postępowania jest torpedowany przez niezrozumiałe stanowisko przedstawicieli LPP S.A. związane z niemocą ustalenia osoby kompetentnej do złożenia istotnych zeznań (…) – cytował prokuratora i rzecznika prasowego Piotra Skibę portal Salon24 jeszcze przed weekendem.
Zwróciliśmy się o wyjaśnienie sprawy zarówno do LPP, jak i prokuratury.
Biuro prasowe gdańskiej grupy odzieżowej przekazało nam stanowisko, w którym zaprzecza, aby utrudniało pracę organom ścigania.
– Informujemy, że zgodnie z posiadaną przez naszą spółkę wiedzą, postępowanie prowadzone przez prokuraturę znajduje się obecnie na etapie gromadzenia materiału dowodowego. Zapewniamy, że od początku postępowania w pełni współpracujemy z organami prowadzącymi śledztwo i pozostajemy do ich stałej dyspozycji zarówno w zakresie udzielania niezbędnych wyjaśnień, jak i przekazywania wymaganych dokumentów – czytamy w stanowisku.
Do stanowiska prokuratury odniósł się również pełnomocnik LPP.
– Zachowanie prokuratury w tej sprawie jest niezrozumiałe i wymaga wyjaśnienia. LPP w pełnym zakresie współpracowało oraz współpracuje zarówno z organami ścigania jak i z KNF w celu pełnego wyjaśnienia sprawy. LPP i pełnomocny LPP dostarczali prokuraturze obszerny materiał dowodowy. Prokuratura ma także dostęp do całego materiału dowodowego dostarczonego przez LPP i jego pełnomocników KNF - mówi "Rzeczpospolitej" prof. dr hab. Michał Romanowski.
Policja nie może dotrzeć do kilku osób
O co chodzi prokuraturze? Z odpowiedzi prokuratora Skiby wynika, że policja, której pracę – po zmianie nadzoruje od 13 marca prokurator Anna Szymańska-Borko – ma problem z przesłuchaniem niektórych osób.
– Współpraca organów ścigania z z zawiadamiającym LPP układała się poprawnie do końca 2024 r. Od początku 2025 r. komunikacja uległa znacznemu pogorszeniu – pisze w mailu w odpowiedzi na nasze pytania prok. Piotr Skiba.
Podaje, że policja wytypowała osoby do przesłuchania: odpowiedzialne za informatykę, logistykę i zakupy, które mogą posiadać wiedzę z zakresu sprzedaży udziałów spółki rosyjskiej, a pełnomocnik spółki LPP nie jest w stanie ustalić terminów przesłuchania tych osób lub przekazać np. danych pozwalających na ich wezwanie bez pośrednictwa LPP.
– Zawiadamiający nie przekazuje również szczegółowej dokumentacji dot. zbycia udziałów w Rosji, do której przekazania sam z własnej inicjatywy zobowiązał się w protokole przesłuchania świadka (i pomimo co najmniej dwukrotnych monitów-pism kierowanych do LPP ze strony KSP oraz bezpośrednich kontaktów telefonicznych i e-mailowych funkcjonariusza policji, dokumentacja nie wpływa do organów ścigania) – dodał Piotr Skiba.
Pełnomocnik LPP mówi „Rz”, że w przeciwieństwie do prokuratury nie chce publicznie komentować sposobu prowadzenia śledztwa. Ale...
– Niezależnie od tego za niedopuszczalne uważamy ujawnienie przez organy ścigania planowanego przebiegu postępowania w sprawie. Nie akceptujemy również sytuacji, w której prokuratura komunikuje się z LPP i jej pełnomocnikami za pośrednictwem mediów. Zwróciłem się do prokuratora okręgowego z żądaniem wyjaśnień zachowania prokuratory, które uważam za niedopuszczalne mówi "Rzeczpospolitej" prof. dr hab. Michał Romanowski.
Czytaj więcej
Gdańska spółka odzieżowa otrzymała decyzję Komisji Nadzoru Finansowego o wynegocjowanej wcześniej karze 1,8 mln zł. To koniec postępowania dotycząc...
Przesłuchania w Hindenburg Research? Tak, ale później
Jak wynika z odpowiedzi nam udzielonych, prokuratura czy policja do tej pory nie przesłuchały nikogo z Hindenburg Research, czyli amerykańskiej wywiadowni, która w marcu 2024 r. opublikowała raport nt. wyjścia LPP z Rosji, doprowadzając do krachu na akcjach polskiej firmy.
– Śledztwo prowadzone jest w sprawie, nikomu nie przedstawiono zarzutów. Prokurator osobiście przesłuchał przedstawiciela LPP, na etapie postępowania sprawdzającego, w związku ze złożonym zawiadomieniem o przestępstwie oraz wydał postanowienie o zwolnieniu z tajemnicy zawodowej przedstawiciela KNF. W pozostałym zakresie czynności dowodowe realizuje policja. Ze strony LPP przesłuchano 5 osób, ze strony Hindenburg – nie przeprowadzono czynności ze świadkami – informuje Piotr Skiba.
Przesłuchanie osób z Hindenburga ma wymagać skorzystania z zagranicznej pomocy prawnej.
– Prokuratura widzi na chwilę obecną konieczność skorzystania z pomocy prawnej zagranicznej, lecz po całkowitym zakończeniu czynności na terenie Polski – informuje Piotr Skiba.
Pełnomocnik LPP, prof. dr hab. Michał Romanowski odpowiada: – To rolą organów ścigania, a nie LPP jest podejmowanie działań niezbędnych do wyjaśnienia sprawy, w tym ustalenia kręgu i danych osób, które wymagają przesłuchania. Policja i prokuratura ma w tym zakresie środki, których nie posiada LPP. Przypominamy, że to LPP jest pokrzywdzoną w sprawie, w której polscy inwestorzy ponieśli wielomilionowe straty.
I dodaje: – LPP zależy na sprawnym przeprowadzeniu postępowania i podtrzymujemy naszą gotowość do pełnej współpracy z organami ścigania. Będziemy domagali się intensyfikacji działań prokuratory, aby inwestorzy spółek giełdowych nie byli narażani na działania tego typu firm jak Hindenburg.
Dochodzenie organów ścigania w sprawie z zawiadomienia menedżera LPP zostało wszczęte 12 czerwca. Jest o czyn z artykułu 183 ust. 1 ustawy z 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi. Artykuł Artykuł ten przewiduje do 5 mln zł kary albo od 3 miesięcy do 5 lat więzienia, bądź obie sankcje naraz wobec osoby, która manipuluje instrumentami finansowymi. Odnosi się on do unijnego rozporządzenia z 2014 r. zakazującego manipulacji oraz prób manipulacji.