Buy Now Pay Later (BNPL), czyli kup teraz, a zapłać później, to stosunkowo nowy produkt finansowy nad Wisłą, ale już podbija rynek e-commerce. Model takich zakupów dostał przyspieszenia w czasie pandemii. Dziś, dość niespodziewanie – jak wynika z danych Kearney – to właśnie Polacy wysuwają się na czoło najmocniej zainteresowanych taką formą zakupów. Jak podaje Krzysztof Żmijewski, menedżer warszawskiego biura Kearney, już niemal połowa Europejczyków skorzystała z opcji BNPL. Na tym tle wyróżnia się nasz kraj, gdzie w ub.r. zakupy tą metodą płatności sfinansowało ok. 62 proc. respondentów. Tuż za nimi znaleźli się Szwedzi (58 proc.), przy czym to właśnie Skandynawia uchodzi w branży jako region, gdzie BNPL cieszył się największą popularnością. Z kolei ów odsetek w Czechach czy Austrii to 31–33 proc. Raport firmy wskazuje, iż tylko 38 proc. Polaków robiących w 2021 r. zakupy nie korzystało choćby raz z tego rozwiązania. Dla porównania połowa Brytyjczyków i dwie trzecie Francuzów nie dokonywało transakcji tego typu.
Boom na BNPL to woda na młyn dla fintechów – to młode, innowacyjne spółki królują dziś w branży odroczonych płatności. – Fintechy musiały bardzo szybko reagować na zmiany wywołane przez pandemię. Nie wszystkim podmiotom udało się skutecznie zaadaptować do zupełnie nowej rzeczywistości. Poza ewolucją systemów pracy, kluczowa była właściwa diagnoza nastrojów panujących wśród konsumentów. Standardem stały się umowy kredytowe podpisywane na odległość, zdalna, zaawansowana weryfikacja wiarygodności pożyczkobiorców czy swoisty boom na odroczone płatności, który z kolei był pochodną dynamicznych wzrostów e-commerce – mówi Agata Lejman, menedżerka AIQLabs.
Z początkiem sierpnia nad Wisłą z usługą BNPL zadebiutował Revolut. Polska to kolejny kraj po Irlandii, gdzie spółka wdraża swoje rozwiązanie (kolejna, jeszcze w br., ma być Rumunia). O swoje miejsce walczą też Klarna, Twisto, PayPo czy Allegro. Debiut szykują również BLIK i Pekao (bank usługę zaoferuje prawdopodobnie w 2023 r.).