Według ekspertów sam fakt przeprowadzenia siewów w tak niesprzyjającym środowisku jest dużym sukcesem. Głównym problemem, który trzeba jak najszybciej rozwiązać, jest morski eksport zbóż. Czasu jednak jest coraz mniej.

Siewy satysfakcjonujące

Od rozpoczęcia wojny w lutym przeprowadzenie kampanii siewnej stało pod dużym znakiem zapytania. Trudno było bowiem przewidzieć, jak potoczą się działania wojenne, przez co nie było możliwe oszacowanie skali zniszczeń. Dodatkowo, przez pewien czas obwody czernihowski i sumski zajęte były przez Rosjan. Patrząc na komunikaty firm, wygląda jednak na to, że siewy są dobre.

– Tegoroczna kampania siewna była przeprowadzana w skomplikowanych warunkach. Co warto dodać, na początku wiosny jeszcze nie wiedzieliśmy, ile hektarów będziemy mogli zasiać, a obwody czernihowski i sumski były w pełni zajęte przez rosyjskiego agresora. Było nam trudno zaplanować porządek pracy, dlatego że sporo pól lub obiektów logistycznych było zniszczonych. W związku z tym mieliśmy duży problem związany z planowaniem i organizacją pracy. Łącznie z uwzględnieniem pszenicy ozimej, zasianej jesienią 2021 r., mamy pod uprawą 73 proc. banku ziemi – mówi „Parkietowi" Alex Lissitsa, prezes IMC.

Kampanię siewną z sukcesem prowadzi także KSG Agro. Spółce udało się pozyskać finansowanie, nie było też problemów z paliwem i nasionami. – W pierwszych dniach maja obsialiśmy 8,5 tys. ha nasionami słonecznika i 1 tys. ha kukurydzy. Jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych zaopatrzyliśmy się w paliwo, nasiona i nawozy. Nasz partner TAScombank pomógł w finansowaniu, otwierając linię kredytową na 100 mln UAH (około 3,4 mln dol.). Wszystko idzie zgodnie z planem. Wszystko poza pogodą – zaczęliśmy siew o dwa tygodnie później niż planowano, bo temperatura i wilgotność nie były odpowiednie. Gleba jest jednak przygotowana dzięki odpowiedniemu nawożeniu – skomentował Siergiej Kasjanow, przewodniczący rady dyrektorów KSG Agro.

Dobrze prezentuje się również sytuacja w Astarcie. Spółka podała, że udało jej się obsiać cały bank ziemi. – Uważamy, że w czasie wojny nie wolno nam ograniczać produkcji rolnej. W tym roku obsialiśmy wszystkie posiadane przez nas ziemie, nawet te z czasowo zajętego przez agresora Czernihowa, które udało się rozminować – stwierdził Vadym Skrypnyk, dyrektor do spraw produkcji rolnej w Astarcie.

Udane siewy przeprowadził także Kernel. Z banku ziemi, liczącego niespełna 0,5 mln ha, obecnie udało się zasiać 370 tys. ha, a jesienią – 88 tys. ha. Oznacza to, że firmie udało się obsiać niemal 93 proc. posiadanych ziem, co jest wynikiem lepszym niż we wcześniejszych szacunkach.

Spółki w dobrej kondycji

Pojawiają się raporty dotyczące I kw., w którym już widać znaczący wpływ wojny. W pierwszych trzech miesiącach roku Astarta wypracowała 119,3 mln euro przychodów, o 44 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2021 r. EBITDA wzrosła o 19,4 proc., do 23,2 mln euro, a zysk netto skurczył się z 3,6 mln euro do 2,6 mln euro.

Niezłe wyniki miało również KSG Agro. Firma w I kw. osiągnęła 3,5 mln dol. przychodów, wynik porównywalny z tym z 2021 r. EBITDA podskoczyła z kolei o 10 proc., do 1,5 mln dol. – Do tej pory nie ponieśliśmy żadnych strat, a wszystkie nasze aktywa są całe i operacyjne. Obecnie nawet zwiększamy produkcję mięsa i poszerzamy dostawy – oprócz regionu dniepropietrowskiego realizujemy dostawy do Zaporoża i Kijowa. W pierwszych miesiącach po inwazji agresora stworzyliśmy trzymiesięczny zapas pasz w zakładzie hodowli trzody. Jeśli chodzi o finanse, również czujemy się pewnie, mając dobre wyniki w ubiegłym roku. Wskaźnik EBITDA w 2021 r. podwoił się z 6 mln do 12,3 mln dol. Chociaż nawet my sami jesienią, mając już rekordowe zbiory, spodziewaliśmy się około 10 mln dol. Mamy również zapewnione wsparcie banków – uzupełnił Kasjanow.

Do końca maja raportem za ubiegły rok, jak i I kw., ma pochwalić się IMC. Jak zapewnia jednak prezes, sytuacja jest stabilna. – Obecnie sytuacja finansowa jest niezła. Przedłużyliśmy lub jesteśmy w procesie prolongaty kredytów bankowych. Względem poprzednich ocen nasze straty wynikające z wojny są mniejsze, niż oczekiwaliśmy. Potrzebna jest jeszcze bardziej szczegółowa analiza, w której oszacujemy straty wynikające z niezrealizowanej sprzedaży eksportowej zbóż w wyniku blokady portów. Reasumując, sytuacja finansowa jest niezła, ale to nie znaczy, że nie zmieni się do jesieni – dodał prezes IMC.

Trochę inaczej sytuacja wygląda w przypadku Kernela. Choć przychody w III kw. 2022 r. obrotowego (okres styczeń–marzec) spadły tylko o 2 proc., do 1,7 mld dol., to EBITDA skurczyła się o 63 proc., do 42 mln dol., a strata netto sięgnęła 103 mln dol. Eksperci spodziewali się, że strata sięgnie maksymalnie 17 mln dol. Co warto dodać, pod koniec kwietnia spółka zdecydowała się sprzedać prezesowi 134 tys. ha ziemi za 210 mln dol. Jak podkreślają eksperci, w ten sposób firma gromadzi kapitał obrotowy na wypadek, gdyby zabrakło go do przeprowadzenia nadchodzących kampanii siewnych.

Trzeba odblokować porty

Same spółki oraz eksperci podkreślają, że obecnie najważniejsze dla ukraińskiego przemysłu rolnego jest odblokowanie portów i możliwość eksportu zbóż statkami. – To właśnie w porty ukraińskie firmy inwestowały najwięcej i ta droga jest najbardziej efektywna. Można próbować koleją, jednak w perspektywie roku tym sposobem Ukraina może wyeksportować 7 mln ton zbóż w skali roku, podczas gdy możliwości eksportowe drogą morską sięgają ponad 50 mln ton – stwierdził Jakub Szkopek, analityk Erste Securities. Mimo niskiej efektywności spółki, jak IMC, Astarta czy Kernel, zapowiedziały już prace nad transportem zbóż właśnie koleją oraz ciężarówkami. Te rozwiązania są jednak trudne do wdrożenia przez brak infrastruktury. – W przypadku kolei głównym problemem jest zwyczajnie brak infrastruktury, czyli różnice w szerokości torów, które powodują, że zboże trzeba przeładować. Takich miejsc zwyczajnie nie mamy i nie powstaną w trakcie roku – dodał Szkopek.

Trzeba dodać, że o wiele łatwiej jest mówić o odblokowaniu portów, niż tego rzeczywiście dokonać. Agresorzy zaminowali znaczną część Morza Czarnego, a odminowanie nie jest kwestią kilku dni. – Nawet gdyby Rosjanie teraz odpuścili, to szacuje się, że rozminowanie morza zajmie trzy miesiące. Wprawdzie ONZ oraz Amerykanie mówią o planach utworzenia specjalnych korytarzy do eksportu, jednak ich wdrożenie będzie dość trudne. Ukraina musi jak najszybciej wznowić eksport drogą morską, ponieważ jeśli firmy nie sprzedadzą posiadanych obecnie przez siebie zbóż, to zabraknie im kapitału obrotowego na przeprowadzenie kolejnych kampanii siewnych, które nadchodzą już jesienią – wyjaśnił Szkopek.

Pełne magazyny również mogą tworzyć problemy, szczególnie dla mniejszych firm. – Kolejną kwestią jest duża ilość zbóż w magazynach. Spółki muszą zacząć je opróżniać i robić miejsce pod kolejne zebrane plony. Szacuje się, że na jesieni może zabraknąć miejsca dla 15 mln ton zbóż. Wprawdzie większe spółki zapowiadają, że są w stanie częściowo odpowiedzieć na ten problem. Astarta chce część zbóż przechować w tzw. big bagach, w których zboża mogą być przechowywane przez kilka miesięcy, jednak trudno sobie wyobrazić zastosowanie tego rozwiązania na bardzo szeroką skalę. Trzeba podkreślić, że problemy z magazynami są poważniejsze dla mniejszych firm, a większe mogą nawet na tym zyskać. To mniejsi producenci będą bowiem zmuszeni do magazynowania tych zbóż, i tu z pomocą przyjdą właśnie większe firmy – uzupełnił analityk Erste.

Trudno w obecnych warunkach prognozować to, jak potoczą się następne miesiące. Jeśli jednak ukraińskie porty zostałyby odblokowane, spółki rolne będą mogły sporo zarobić. – Dla spółek ukraińskich bez wątpienia nadchodzą dwa chude kwartały, ponieważ w miejscu stoi eksport. Jeśli ten ruszyłby jednak w III, IV kw., co musi się wydarzyć, aby wspomniane problemy nie uderzyły w ukraińskie firmy, wtedy nadejdzie kwartał lub dwa naprawdę potężnych zysków, biorąc pod uwagę obecne marże – podsumował ekspert.