Kiedy zakończy się sprzedaży grupy Smyk oraz grupy Optimum?
Sprzedaż Smyka sfinalizujemy jeszcze w tym miesiącu i w efekcie spłacimy w całości zadłużenie bankowe grupy i obligacje, przy czym na koncie spółki pozostanie około 50 mln zł gotówki. Do spłaty pozostanie jeszcze pożyczka od akcjonariuszy o wartości 115 mln zł, jednak po zamknięciu transakcji sprzedaży grupy Optimum – a oczekujemy tego jeszcze w II kwartale – spółka najprawdopodobniej zupełnie pozbędzie się zadłużenia. EM&F będzie znowu zdrowym podmiotem, który odzyska zdolność do inwestowania. Będziemy szybciej realizować założoną strategię i budować wartość aktywów, które pozostały w portfelu.
Można więc powiedzieć, że pana misja dobiegła końca. Niewielu wieszczyło pozytywny finał...
Rzeczywiście, kiedy we wrześniu 2014 r. przychodziłem do spółki, to wielu moich znajomych patrzyło ze zdumieniem lub stanowczo mi odradzało. Pytali: „po co ci to?", twierdząc, że ta spółka jest bliska końca i tonie. Uważałem jednak, że pomimo szeregu problemów, czyli bardzo wysokiego zadłużenia na granicy bezpieczeństwa – w najbardziej newralgicznym momencie dług netto stanowił pięcio- czy sześciokrotność EBITDA – oraz systematycznie pogarszających się wyników niektórych segmentów warto podjąć wyzwanie. Wraz z zespołem udało się doprowadzić do zrefinansowania grupy. Następnie zbyliśmy nierentowne aktywa (segment modowy) oraz wytypowaliśmy te niepasujące do struktury grupy i także przeprowadziliśmy ich sprzedaż. Przed nami zaplanowanie optymalnego lewarowania dla grupy na zdrowych, rynkowych warunkach. Wszystko wskazuje więc na to, że jeszcze w tym roku, kiedy dopełnię powierzone mi zadania – zgodnie z tym, jak umówiłem się z akcjonariuszami – zakończę działalność jako prezes spółki, bo też i zasadność działania holdingu dobiegnie końca.
Co kryje się pod pojęciem „optymalnego lewarowania"?
W mojej ocenie funkcjonowanie w przestrzeni zerowego długu wcale nie jest dla przedsiębiorstwa sytuacją pożądaną. Oczywiście mam na myśli zdrowy poziom zadłużenia. Z tego też względu zamierzamy zapewnić sobie linie kredytowe na działalność operacyjną, jednak na zasadach rynkowych. Nie wykluczamy również emisji obligacji, ponieważ przy aktualnym niskim oprocentowaniu lokat dla wielu inwestorów zakup obligacji korporacyjnych jest atrakcyjną alternatywą. Po spłacie dotychczasowego długu nie będziemy jednak zaciągać nowego finansowania pod presją czasu i kosztem wysokich odsetek i opłat. W docelowym kształcie, czyli po sprzedaży Smyka i grupy Optimum, pozostaniemy sporym podmiotem, zdolnym generować ponad 100 mln zł EBITDA rocznie z perspektywą wzrostu.
Zakładamy, że docelowy stosunek długu netto do EBITDA będzie wynosić 3x. Stąd też łatwo policzyć, że będziemy chcieli pozyskać około 300 mln zł.
Na co spółka planuje wydać te pieniądze?
Przede wszystkim zamierzamy zainwestować w integrację naszej platformy internetowej ze sklepami stacjonarnymi Empik. Stawiamy na dalszy rozwój wielokanałowości sprzedaży.
Zamierzacie także konsolidować rynek?
Przejęć i szeroko pojętych inwestycji nie można wykluczyć, ale zdecydowanie nie chodzi tu np. o przejęcia dużych podmiotów, raczej inwestycje w mniejsze aktywa komplementarne z tymi, które pozostały w grupie lub rozwiązania, technologie i systemy wspierające ich szybszy rozwój.
Może więc skusilibyście się na Merlina?
Nie zamierzamy drugi raz wchodzić do tej samej rzeki. Przypomnę, że w 2011 r. byliśmy blisko przejęcia Merlina, jednak transakcja została zablokowana przez UOKiK. Chciałbym przy tym podkreślić, że nie zamierzamy pochopnie wydawać środków spółki, a jedynie wtedy gdy miałoby to bezpośrednio przełożyć się na wzrost jej wartości.
Pierwszy kwartał był piątym z rzędu, kiedy sieci Empik udało się osiągnąć pozytywną dynamikę na poziomie sprzedaży porównywalnej. Obroty liczone w oparciu o tę samą bazę sklepów wzrosły w I kwartale o 5,7 proc. rok do roku. Czy taką dynamikę uda się utrzymać także w kolejnych kwartałach?
Jak najbardziej, w kolejnych miesiącach spodziewamy się pozytywnego trendu, jeżeli chodzi o wskaźniki sprzedaży porównywalnej. Czy będzie to dynamika porównywalna z I kwartałem? W dużej mierze zależy to od efektów transformacji, jaka cały czas ma miejsce w Empiku. Rosnąca sprzedaż potwierdza jednak, że obrany przez Empik kurs, polegający na powrocie do korzeni, czyli do sprzedaży książek oraz asortymentu zgodnego z DNA marki, przynosi pozytywne efekty.
Rocznie EM&F na zmiany w Empiku przeznacza 10 mln zł. Ile jeszcze potrwa wspomniana transformacja oraz kiedy to aktywo osiągnie dojrzałość biznesową porównywalną ze Smykiem? Zgodnie z kanonem działania funduszu inwestycyjnego, a takim jest przecież EM&F, każda inwestycja ma jakąś perspektywę.
Zakładamy, że stanie się to nie wcześniej niż w 2018 r.
I wtedy Empik zostanie sprzedany? Główny akcjonariusz zapewne będzie chciał odzyskać zainwestowane pieniądze i chociaż w części zrekompensować straty. Pieniądze ze sprzedaży Smyka nie trafiły przecież na jego konto, tylko do wierzycieli.
Oczywiście wyjście z inwestycji jest naturalną koleją rzeczy. Trudno jednak w tym momencie jednoznacznie stwierdzić, że nastąpi to już w 2018 r. czy później.
Transakcja sprzedaży Smyka, opiewająca na 1,06 mld zł, była największą na polskim rynku M&A w I kwartale 2016 r. Możliwe jest, że Empik pobije Smyka pod tym względem?
Warto pamiętać, że oprócz sklepów stacjonarnych, których na koniec marca było 228, Empik od lat rozwija także sklep internetowy, którego sprzedaż w I kwartale urosła o blisko 30 proc. rok do roku. Dwucyfrowej dynamiki spodziewam się nie tylko w kolejnych kwartałach tego roku, ale także w latach następnych. Oczywiście będzie ona spowalniać z powodu coraz wyższej bazy, ale spółka zapobiega temu poprzez sukcesywne wprowadzanie coraz szerszej gamy produktów. To właśnie e-commerce będzie motorem dalszego wzrostu Empiku w najbliższej przyszłości. Biorąc pod uwagę ogromny potencjał sklepu online, wyższa wycena Empiku niż w przypadku Smyka nie byłaby dla mnie zaskoczeniem.
Czy w momencie sprzedaży Empiku w pana ocenie EM&F będzie jeszcze podmiotem giełdowym?
Nie znam dokładnych planów głównego akcjonariusza dotyczących ewentualnej dematerializacji akcji. Faktem jest, że obecnie posiada on blisko 98 proc. udziałów grupy.
Zapowiedział pan odejście z EM&F. Jakie są pana plany? Chce pan być kojarzony jako człowiek od tzw. czarnej roboty?
Na pewno potrzebuję chwili regeneracji, bo praca w EM&F była z jednej strony pasjonująca, ale też pochłaniająca dużo energii. W przyszłości nie chciałbym zamykać się w obrębie zadań związanych z restrukturyzacją. W swojej karierze zajmowałem się wieloma spółkami z różnych sektorów, znajdującymi się w różnych fazach rozwoju i ta różnorodność mi odpowiada.
CV
Krzysztof Rabiański karierę zawodową rozpoczął w PepsiCo Foods/Frito Lay. W latach 1999–2003 pracował w grupie Pilkington na stanowisku dyrektora finansowego oraz członka zarządu. W latach 2003–2006 w ramach grupy Pilkington pełnił funkcję prezesa. W 2006 r. został dyrektorem finansowym i wiceprezesem Żywca Zdroju. W latach 2011–2014 pełnił funkcję wiceprezesa w Polpharmie. Od 2014 r. w EM&F. TDA