- Jesteśmy w bliskim kontakcie roboczym z MFW. Nie wykluczamy, że moglibyśmy być zainteresowani nowym instrumentem, tzw. Flexible Credit Line (FCL), ale żadne decyzje nie zapadły. Na dzień dzisiejszy nie mamy takiej potrzeby - powiedział wiceminister finansów Dominik Radziwiłł w wywiadzie dla Agencji Reutera.
- Ten instrument odbiega od tego, co MFW dotychczas oferował. MFW zastrzega, że to jest instrument dla państw, które nie mają problemów. Jest to element budowania wiarygodności - dodał.
Zdaniem Radziwiłła Polska nie potrzebuje pomocy od Funduszu, podobnej do tej jaka została udzielona ostatnio Łotwie, Węgrom czy Ukrainie.
Polska ma możliwość finansowania się poprzez pożyczki z instytucji międzynarodowych, takich jak Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) czy Bank Światowy. - W ciągu 6 miesięcy powinniśmy pozyskać z tych źródeł około 2 miliardów euro. Ta możliwość zapewnia nam komfort w pozyskiwaniu środków na zagranicznych rynkach. Stale monitorujemy je i jesteśmy w gotowości dokonania emisji, jak tylko warunki na nich panujące będą nam sprzyjać, a poziom cenowy uznamy za satysfakcjonujący - dodał.
Jego zdaniem zmniejszenie awersji inwestorów do ryzyka pozwala Polsce na finansowanie długu po rozsądnych kosztach i oferowanie papierów o dłuższej zapadalności.
Potrzeby pożyczkowe Polski na rynku krajowym wynoszą w 2009 roku 32,3 miliarda złotych, zaś potrzeby zagraniczne 5,6 miliarda złotych. [srodtytul]Emisja w dolarach[/srodtytul]
Ministerstwo Finansów, które w styczniu uplasowało emisję eurobligacji o wartości 1 miliarda euro, zapowiedziało także powrót na rynek dolara amerykańskiego, na którym było nieobecne od kilku lat.
- Sądzę, że w przeciągu 6 miesięcy dokonamy jednej lub dwóch emisji zagranicznych. Byłyby to emisje na rynku USD i CHF. Na rynku USD możemy przeprowadzić emisję w ciągu 3-4 miesięcy. Byłaby to emisja benchmarkowa, czyli w granicach 1 miliarda dolarów - powiedział Radziwiłł.
Zdaniem wiceministra postrzeganie polskiej gospodarki uległo poprawie o czym świadczy sytuacja na rynku długu.
- Aktualnie ze względu na zmniejszenie awersji inwestorów do ryzyka poprawiła się również i percepcja Polski, jesteśmy lepiej postrzegani, co daje nam większy komfort finansowania długu po rozsądnych kosztach - powiedział Radziwiłł.
- Zainteresowanie naszymi papierami jest coraz większe, a szczególnie odnotowujemy większe zainteresowanie papierami o dłuższej zapadalności. Dlatego wycofujemy się ze sprzedaży papierów 26-tygodniowych - dodał. [srodtytul]Ratingi bez zmian[/srodtytul]
Radziwiłł powiedział, że nie ma sygnałów, by któraś z agencji ratingowych miała obniżyć ocenę wiarygodności Polski.
- Ostatnio zakończyła się wizyta agencji S&P. Nie widzę powodów i nie mamy żadnych sygnałów, żeby nasz rating i perspektywa ratingu Polski miały być zmienione przez S&P, czy inne agencje - powiedział.
Zdaniem wiceministra finansów, gdyby rząd był zmuszony do powiększenia tegorocznego deficytu ponad zapisany w ustawie budżetowej plan 18,2 miliarda złotych, to wzrost ubytku w budżecie nie byłby duży i nie byłoby problemów z finansowaniem budżetowej dziury.
- W tej chwili trzymamy się planu deficytu na poziomie 18,2 miliarda złotych. Potrzebujemy więcej czasu, żeby ocenić sytuację. Na przełomie kwietnia i maja będziemy mieli więcej informacji o tym, jak przebiegał pierwszy kwartał w gospodarce, jak wyglądają dochody - powiedział wiceminister.
- Jeśli deficyt miałby być zwiększony, to na pewno nie byłoby to drastyczne zwiększenie deficytu i nie powinno być kłopotów z jego finansowaniem - dodał.