Mirbud, właściciel 10 proc. akcji Torpolu, kierunkowo jest zainteresowany zwiększaniem zaangażowania w akcjonariacie budowniczego infrastruktury kolejowej, ale przeszkodą jest obecna wysoka wycena. Tak Mirbud mówił jeszcze wiosną 2024 r., kiedy kurs Torpolu wynosił 35 zł. Obecna wycena to dwa razy tyle.

Rząd analizuje, co zrobić z 38 proc. akcji Torpolu o rynkowej wartości 600 mln zł. Pakiet należy do spółki CPK. Wiceminister infrastruktury i od niedawna pełnomocnik rządu ds. budowy Portu Polska Piotr Malepszak mówił w ostatnich dniach, że decyzje powinny zapaść w lipcu.

– Oczywiście podtrzymujemy nasze zainteresowanie zwiększaniem pakietu Torpolu, ale pod warunkiem satysfakcjonującej wyceny akcji. Aktualna nie jest dla nas satysfakcjonująca. Z całą pewnością nie planujemy kolejnych emisji akcji – mówi „Parkietowi” Paweł Bruger, rzecznik Mirbudu.

Czytaj więcej

Portfel zleceń Torpolu ma spuchnąć

Local content blokuje sprzedaż akcji inwestorom spoza UE

– Zakładam, że Mirbud musiałby wspomóc się emisją akcji, aby domknąć finansowanie przejęcia pakietu akcji Torpolu należącego do CPK. Mirbud od dłuższego czasu wyraża zainteresowanie przejęciem kontroli nad Torpolem, przy czym już od jakiegoś czasu zarząd spółki wskazywał, że wycena rynkowa jest wysoka – komentuje Krzysztof Pado, analityk DM BDM.

Jego zdaniem warto zadać pytanie, jakie są intencje Skarbu Państwa. W domyśle: być może wcale nie „prywatyzacja”, tylko zorganizowanie wpływu gotówki do spółki CPK.

– Nie można np. wykluczać, że rząd chciałby jednak zachować kontrolę nad Torpolem, tylko przez inny podmiot. Przed CPK głównym akcjonariuszem spółki była Agencja Rozwoju Przemysłu, a jeszcze wcześniej Polimex-Mostostal – przypomina Pado.

Jak donosił „Puls Biznesu”, wokół Torpolu krążą firmy z Azji czy Afryki.

– Torpol jest spółką o rosnących przychodach i generującą powtarzalne zyski, więc trudno się dziwić, że może być atrakcyjnym celem potencjalnego przejęcia. Sprzedaż potencjalnym zainteresowanym spoza Unii Europejskiej odpada ze względu na głoszone hasło local content, które – słusznie zresztą – ogranicza państwowym sprzedającym pole manewru – ocenia Damian Kaźmierczak, główny ekonomista i wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Ekspert przyznaje, że 600 mln zł za 38 proc. akcji to duży kawałek do przełknięcia dla rodzimego kapitału, ale można sobie wyobrazić inny scenariusz, np. częściową sprzedaż pakietu prywatnemu inwestorowi.

– 600 mln zł to bardzo duże pieniądze, jak na polski rynek. W grę wchodzą kwoty mniejsze, jeśli mówimy o Mirbudzie, który zgromadził już 10 proc. akcji Torpolu i mógłby dokupić brakujące udziały, aby przejąć kontrolę nad spółką. W takim modelu CPK mógłby nadal zachować kilkuprocentowy udział w Torpolu, żeby uniknąć zarzutu o wyprzedaż przez państwo rodowych sreber – uważa Kaźmierczak.

Dokładnie dwa lata temu Mirbud pozyskał z emisji akcji prawie 202 mln zł między innymi na ekspansję na nowym dla grupy rynku infrastruktury kolejowej. W grudniu 2024 r. przejął spółkę Transkol za 77,5 mln zł. Mirbud na razie zdobył jeden kontrakt kolejowy – jest już na końcowym etapie realizacji, o wartości prawie 50 mln zł netto. Spółka w konsorcjum z Torpolem stara się o duży kontrakt na odcinek Rail Baltiki za 3,7 mld zł netto – firmy oczekują decyzji sądu po zaskarżeniu decyzji o wykluczeniu z postępowania.

Czytaj więcej

Damian Kaźmierczak, PZPB: Fala kumulacji na rynku budowlanym powoli, ale napływa

Państwo kontroluje wiele budowlanych spółek

Torpol nie jest jedyną budowlaną spółką giełdową kontrolowaną przez Skarb Państwa. Historyczne interwencje ratunkowe spowodowały, że w państwowym portfelu są również Trakcja i Polimex Mostostal..

Ponad 87 proc. akcji Trakcji kontroluje PKP PLK, czyli główny zamawiający dla spółki, ponadto prawie 6 proc. ma Agencja Rozwoju Przemysłu. Free float to zaledwie 7 proc. Kapitalizacja Trakcji to prawie 1,7 mld zł.

63,5 proc. akcji Polimeksu Mostostalu należy do porozumienia Enei, PGE i Orlenu. Zdywersyfikowana grupa z mocną pozycją w energetyce wyceniana jest na prawie 2 mld zł.

Silna obecność państwa na rynku regulowanym ustawą o zamówieniach publicznych postrzegana jest jako problem od lat.

„Jestem bardzo ciekaw, co koalicja rządowa zrobi ze spółkami budowlanymi z mniejszym lub większym udziałem państwa. Czy utrzyma status quo, czy np. zdecyduje się na sprzedaż tych przedsiębiorstw inwestorom branżowym z Polski lub zagranicy” – pisał Kaźmierczak po wyborach parlamentarnych w 2023 r.

– W segmencie budownictwa kolejowego państwo kontroluje aż sześć firm wykonawczych (cztery niepubliczne – red.), więc aż prosi się tu o przemyślaną optymalizację struktury właścicielskiej, oczywiście bez uszczerbku dla bezpieczeństwa kraju. Otwarte pozostaje jednak pytanie: dlaczego pada akurat na kontrolowany przez spółkę CPK Torpol, a nie na którąś z pięciu spółek córek należących do PKP PLK – mówi Kaźmierczak.