Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie obnażył błąd tezy, że w warunkach napięć geopolitycznych amerykańska waluta utraci status „bezpiecznej przystani”, a w szczególności, że miałyby jej go odebrać np. metale szlachetne.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że wzrosty udało się wygenerować przy bardzo ograniczonym wsparciu Magnificent 7, które od początku roku pozostają na ujemnym poziomie w ujęciu zagregowanym. Rolę motoru przejęły półprzewodniki, które w trzy miesiące podrożały o 80 proc., ale choć przy ruchach o tej skali mówi się o największych gwiazdach, należy zwrócić uwagę, że w ostatnim czasie szerokość rynku zaczęła się coraz bardziej poprawiać, a większość negatywnych sygnałów, które widzieliśmy, została zanegowana.

Przynajmniej I połowa lipca, z perspektywy sezonowej jeden z najlepszych zazwyczaj okresów w roku, zaczyna się rysować w dość jasnych barwach, rewizje prognoz wyników sprawiają, że wiele z nich wygląda po I półroczu lepiej niż na początku stycznia.

Na tym tle nie widzimy obecnie przestrzeni, by myśleć o jakichkolwiek krótkich pozycjach na rynku amerykańskim, który wydaje się sensowniejszym miejscem do zakupu akcji niż „reszta świata”. Niepokojąca staje się liczba pozycji spekulacyjnych w metalach przemysłowych, do których nabieramy ostrożności. Do momentu wyjaśnienia kwestii, jak możliwy był tak silny spadek popytu na ropę w Chinach, również ten surowiec pozostaje dużą zagadką.

Uważamy natomiast, że szczególnie w scenariuszu odreagowania dolara możemy być już bardzo blisko lokalnych dołków metali szlachetnych. Skala ich wyprzedania osiągnęła skrajne poziomy. Odpływy z ETF są bardzo duże. Nawet jeśli nie osiągną one szybko nowych szczytów, trudno zakładać, że inwestorzy spekulacyjni tak szybko o nich zapomnieli, by po spadkach sięgających w przypadku srebra 50 proc. nie pojawiło się żadne zainteresowanie. Prędzej widzimy takie ryzyko dla kryptowalut.

Nieustająco nieciekawie wygląda Europa. Po tym, jak SAP został zaliczony do grupy „przegranych” w nadchodzących zmianach spółek software, sektor technologiczny na kontynencie zaczyna przypominać tajwański – o wszystkim decyduje ASML. Słabe dane makro z Chin ograniczają atrakcyjność dóbr luksusowych, a wątpliwości co do kolejnej podwyżki stóp procentowych – perspektywy banków. To obecnie ostatnie miejsce, gdzie chcielibyśmy zwiększać ekspozycję.