Nową jakością (lub jej brakiem) w polityce nowego prezesa FED ma być odejście od tzw. “Forward guidance” jednak co faktycznie może to oznaczać? Każde słowo, komentarz lub działanie szefa banku centralnego jest traktowane przez rynek jako sygnał - prezes może jedynie usilnie próbować ignorować ten fakt. Ostatecznym rezultatem odejścia prezesa od tej polityki jest to, że prowadzi on ją - bez wiedzy i wpływu na nią.
Czy jednak K. Warsh zdecydowałby się na taki krok w sposób celowy? Prosty rachunek zalet i wad takiego rozwiązania jasno wskazuje na skrajną przewagę po stronie tych drugich. Nowy prezes FED może jednak prowadzić bardziej złożoną grę - złożoność ta nie musi wynikać ze zdolności czy przekonań K. Warsha, a z kontekstu rynkowego.
Kontekst jest dość przejrzysty. Inflacja pozostaje podwyższona i istnieje duże ryzyko że może ona dalej rosnąć. A im bardziej/dłużej rośnie tym trudniej ją opanować. Jednym z głównych narzędzi banku centralnego są natomiast stopy procentowe - narzędzie to jest coraz mniej skuteczne oraz coraz mniej adekwatne. Presja inflacyjna jest po stronie podażowej, nie popytowej. Próba redukcji popytu nie zawsze jest skuteczna, ale zawsze będzie szkodliwa dla gospodarki - jednocześnie źródło problemu pozostaje niezaadresowane.
Problemem jest też mechanizm transferu polityki monetarnej na rynek finansowy, z uwagi na to że coraz większa część wydatków w gospodarce jest finansowana przez duże firmy oraz zamożne gospodarstwa domowe. Podwyżki w takich warunkach szkodzą mniej zamożnym, jednocześnie nie osiągając swojego celu.
Jednak troska o konsumentów, gospodarkę czy logikę jest w FED zjawiskiem drugo jeśli nie trzeciorzędnym. USA obecnie wydaje na obsługę swojego długu więcej niż na swoją armię, zamiast być armią która ma kraj - stają się armią z kredytem. Poza odsetkami które rząd musi płacić obecnie, dochodzi też zjawisko tzw. “Duration Wall”. Rekordowa liczba należności na rynku długu będzie musiała być dofinansowana w ciągu 2 lat, będzie to ok. 10% wszystkich obligacji. Dla przypomnienia, ostatni raz kiedy ten poziom był tak wysoki, wypadał w 2009. Już dziś ten dług będzie musiał być (w większości) refinansowany po wyższych kosztach. Ani sektor publiczny, ani sektor prywatny nie jest w stanie obecnie udźwignąć wyższych kosztów finansowania.
Nie należy spodziewać się że prezydent Trump mianował Warsha by ten podnosił stopy i doprowadził do kryzysu finansowego za jego kadencji. Jednocześnie, FED musi chociaż próbować kontrolować - nie tyle inflację co oczekiwania. Warsh próbuje się zaprezentować jako prezes jastrzębi, niezależny i częściowo nieprzewidywalny - a nie znalazłby się on na swoim stanowisku gdyby posiadał on chociaż jedną z tych 3 cech.
Retoryka Warsha pozostanie - retoryką, retoryką na wyrost która będzie musiała kompensować brak pola do manewru po stronie stóp procentowych. A deklaratywny brak polityki “Forward Guidance” może mieć za zadanie wzmocnić ten efekt.
Kamil Szczepański
Analityk Rynków Finansowych XTB