Funkcjonując w państwie przyfrontowym musimy być przygotowani na różnego rodzaju incydenty związane z fizycznym bezpieczeństwem będące rezultatem błędu, zakłóceń sygnału GPS czy prowokacji. Przynajmniej z dwóch względów wakacje są idealnym terminem na zajęcie się tym tematem. Pierwszym z nich jest stosunkowo niższe tempo pracy w wielu spółkach, dzięki czemu można się zająć analizą, na ile tego typu problemy nas dotyczą.

Zdaję sobie sprawę, że – wobec natłoku różnego rodzaju wymogów wobec emitentów – trudno się zmobilizować do podejmowania jakichkolwiek działań na wszelki wypadek. Biorąc jednak pod uwagę potencjalne skutki braku przygotowania, warto choćby zadać sobie kilka pytań. Na ile jesteśmy zagrożeni atakiem, np. z uwagi na warunkowania geograficzne lub przedmiot działalności spółki? W jakiej sytuacji państwo może wykorzystać nasze zasoby: urządzenia, sprzęt, a przede wszystkim pracowników? Jak nasze przedsiębiorstwo będzie funkcjonować w przypadku zakłóceń dostaw energii czy wody? A jak na to przygotowani są nasi dostawcy?

Warto też zastanowić się nad kwestiami komunikacyjnymi i to w kilku obszarach. Przede wszystkim z pracownikami – powinni oni czuć się odpowiednio zaopiekowani informacyjnie. Wiadomo, że w przypadku zagrożenia będą się oni zajmować głównie sobą i swoimi bliskimi. W naszym interesie jest zatem, aby mieli wiarygodne informacje, zwłaszcza w kontekście coraz bardziej doskonałych form dezinformacji. Dziś już nie trzeba zrzucać bomb, aby wzbudzić panikę. Wystarczy fejkowy film przedstawiający pożar w szkole, aby odciągnąć od pracy tysiące dorosłych.

Podobnie powinniśmy mieć ustalone kanały komunikacji z naszymi kontrahentami. Jeśli w sieci pojawią się sfabrykowane informacje o wybuchu w naszym kluczowym zakładzie produkcyjnym, konieczna jest szybka reakcja. Nie ma się co łudzić, że nasze prawdziwe sprostowania będą się rozchodzić równie szybko, jak informacje wprawdzie fałszywe, ale za to bardzo sensacyjne. Dlatego musimy wiedzieć, z kim i w jakiej kolejności powinniśmy się komunikować.

No i wreszcie ostatnia kwestia komunikacyjna – z rynkiem. Niejednokrotnie mogliśmy obserwować, jak dramatyczny wpływ na kurs akcji może mieć umiejętnie i we właściwym momencie opublikowana informacja. I nie ma się co łudzić, że przecież mamy szczelny system komunikacji ESPI, więc nikt się nie nabierze na jakieś fejki, które nie są potwierdzone przez spółkę. Oczywiście, że może się nabrać, bo inwestorzy działają pod presją czasu i stresu. Ci, którzy zareagują jako pierwsi są w dość bezpiecznej sytuacji – mogą sprzedawać w okolicach kursu rynkowego, więc ich ewentualna strata, gdyby informacja okazała się fałszywa, będzie dużo mniejsza niż gdyby informacja okazała się prawdziwa. A wynikający stąd spadek kursu może uruchomić lawinę.

Jak widać, potencjalnych problemów i zagrożeń jest bardzo dużo. Przy czym nie chodzi o to, że na każde zdarzenie musimy mieć procedurę zaakceptowaną przez szczyty władzy korporacyjnej. Zamiast tego bardziej efektywna może być lista najważniejszych działań do podjęcia i osób, z którymi należy się skontaktować w pierwszej kolejności. Takie przygotowanie nie zabiera dużo czasu, a konsumuje najważniejsze obszary działań. I nie bójmy się tam pisać rzeczy oczywistych – w warunkach zbliżonych do paniki nawet najprostsze rzeczy mogą nam umknąć. Musimy wiedzieć, co robić, nawet gdy mamy pustkę w głowie. A najlepiej byłoby przećwiczyć symulację tego typu kryzysu w spółce. Może to być najciekawszy temat na imprezę integracyjną, jaki kiedykolwiek był realizowany.

Drugi powód, dla którego zajęcie się tym tematem w wakacje ma sens, jest przygotowanie osobiste. Ostatnie dekady funkcjonowaliśmy w bardzo bezpiecznym i dostatnim otoczeniu. Pokolenie, które potrafiło realnie planować podróż dookoła świata mając scyzoryk i kawałek sznurka, jest coraz rzadziej reprezentowane. Oczywiście młodsi też sobie świetnie radzą, bo potrafią wszystko znaleźć w internecie, ale co jeśli nie będzie internetu? Albo nie będzie prądu, a powerbank nie pozwoli na długotrwałą analizę mniej lub bardziej trafionych filmów, które mają nam rozwiązać problem? A jestem przekonany, że w sytuacji zagrożenia wróg zadba o to, aby jako pierwsze wyświetlały się filmy absolutnie bezużyteczne lub wręcz szkodliwe.

Wakacje to czas, kiedy możemy spróbować żyć bez internetu, prądu, ujęcia wody. Biwakowanie jest wielką przyjemnością, ale jednocześnie może być świetną lekcją dla najmłodszych. Skąd wziąć wodę? Jak ją filtrować? Jak ją ugotować? Jak w ogóle bezpiecznie i sprawnie rozpalić ognisko? Jak postawić namiot? Co zrobić, jeśli brakuje masztu, sznurka, śledzia? Które rośliny w lesie możemy jeść, a których należy unikać? Ile kilogramów możemy mieć w plecaku, żeby przemierzać długie dystanse? Po opanowaniu takich umiejętności będziemy mogli właściwie skomponować sobie plecak ewakuacyjny i szafę przetrwania.

W przyszłym tygodniu podczas webinarium będziemy dyskutować o tych dwóch obszarach i obyśmy nigdy nie musieli tej wiedzy wykorzystać w sytuacji realnego zagrożenia. Natomiast dobre przygotowanie pozwala na obniżenie poziomu stresu zarówno teraz, jak i w przypadku ewentualnego, realnego kryzysu, więc warto to wykorzystać.