Anthony Levandowski, amerykański przedsiębiorca z branży technologicznej (jeden z pionierów samochodów autonomicznych) jest również przywódcą religijnym. Kieruje on wspólnotą o nazwie Droga Przyszłości, która darzy kultem sztuczną inteligencję. – Przychodzi do nas kilka tysięcy ludzi budować połączenia duchowe między ludźmi a sztuczną inteligencją – przyznał Levandowski w rozmowie z agencją Bloomberg. Tego typu deklaracje są obecnie zwykle przyjmowane jako przejaw „kolejnego dziwactwa bogatych, znudzonych Amerykanów”. Co jednak jeśli Levandowski jest pionierem nowego nurtu religijnego, który z biegiem lat zyska ogromną popularność? Dzisiaj trudno w taki scenariusz uwierzyć. Wszak obecne modele sztucznej inteligencji są wciąż bardzo niedoskonałe. Raczej nikt o zdrowych zmysłach nie przypisze cech boskich ChatGPT czy podobnym robiącym błędy programom. A co jeśli sztuczna inteligencja nabierze w nadchodzących dekadach zdolności znacznie przewyższających ludzkie pojmowanie? Czy wówczas nie zacznie ona być traktowana jako byt boski?