Jeśli Ukraina zdoła oprzeć się rosyjskiej agresji, to jej system społeczno-gospodarczo-polityczny wyjdzie z wojny poddany głębokiej transformacji. Transformacja ta już przebiega, a jednym z jej objawów jest ogromne wzmocnienie władzy centralnej i załamanie znaczenia oligarchów. Ludzie, którzy przez trzy dekady trzęśli ukraińską polityką i rozdawali karty w gospodarce, w obliczu wojny zostali zepchnięci na boczny tor. Ich media służą teraz państwu. Zniszczenia wojenne dotknęły ich spółek, czasem część ich majątków przejmowało państwo, a zdarzało się też, że ich rezydencje były przeszukiwane przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Niektórzy oczywiście postanowili spokojnie przeczekać wojnę we francuskich czy szwajcarskich kurortach. Spośród oligarchów działających w polityce pozycję zachował właściwie tylko były prezydent Petro Poroszenko. Udało mu się to ze względu na pełniony przez siebie wcześniej urząd i wspierające go silne struktury partyjne. Jednak nawet i on zagrożony jest śledztwami i został upokorzony czasową blokadą możliwości wyjazdów zagranicznych. Żaden z oligarchów nie ma obecnie żadnych szans w konfrontacji z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i jego administracją.