Reklama

The Wall Street Journal: Akcjonariusze Bankii nie wybaczą prezesowi

José Ignacio Goirigolzarri, prezes hiszpańskiego banku Bankia, przerwał w zeszłym roku swoją wygodną emeryturę, by pokierować tym znajdującym się w poważnych kłopotach bankiem.

Aktualizacja: 11.02.2017 02:29 Publikacja: 26.06.2013 06:00

The Wall Street Journal: Akcjonariusze Bankii nie wybaczą prezesowi

Foto: Bloomberg

Sytuacja Bankii była wówczas na tyle poważna, że wielu ludzi obawiało się, że z powodu tego banku Hiszpania będzie się musiała zwrócić po pomoc finansową. Goirigolzarri być może uchronił swój kraj przed finansowym armagedonem, ale wielu akcjonariuszy Bankii raczej mu za to nie podziękuje.

Gdy Goirigolzarri przemawiał podczas walnego zgromadzenia akcjonariuszy Bankii, jego słowa były zagłuszane przez gniewne okrzyki, pohukiwania oraz gwizdy. To drobni akcjonariusze dawali o sobie znać. Mają oni powód, by być wściekłymi. Ci z nich, którzy kupowali akcje Bankii podczas jej oferty publicznej z 2011 r., stracili niemal wszystko. Straty na akcjach uprzywilejowanych oraz długu podporządkowanym – instrumentach, którymi hiszpańskie banki bardzo chętnie się posługiwały przed wybuchem kryzysu – sięgały nawet 70 proc. Stało się to po tym, jak rząd wpompował w Bankię 19 mld euro pomocy finansowej otrzymanej od Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz Unii Europejskiej.

Goirigolzarri usprawiedliwia się, twierdząc, że robił wszystko, co mógł, by uniknąć takiego rozwiązania i sprawić, by inwestorzy zostali lepiej potraktowani. Unijne przepisy ograniczały mu jednak pole manewru. Warunkiem otrzymania pomocy była zgoda na to, by właściciele podporządkowanego długu oraz akcji uprzywilejowanych ponieśli część kosztów ratowania banku. Gdyby zaś Bankia nie otrzymała pomocy, niemal na pewno by zbankrutowała, a wtedy straty byłyby większe.

– Mogło być więc jeszcze gorzej. Bez wpompowania w bank nowych funduszów, wartość jego długu wynosiłaby zero – twierdzi prezes Bankii.

Reklama
Reklama

Inwestorzy nie wydają się jednak przekonani tymi tłumaczeniami. Ich emocje wielokrotnie dawały o sobie znać na walnym tego banku. – Wracaj do domu złoczyńco! – krzyczał jeden z akcjonariuszy, przerywając Goirigolzarriemu przemówienie. – Oddawaj z powrotem moje pieniądze – krzyczał inny akcjonariusz.

W tłumie inwestorów zapełniających centrum kongresowe pod Walencją znalazło się 130 drobnych akcjonariuszy Bankii, którzy zgłosili chęć zadania pytań kierownictwu tego banku. Były to w większości niewygodne pytania, tak więc gdy pierwszy z tych akcjonariuszy wkroczył na mównicę, Bankia nagle przerwała transmitowanie na żywo w Internecie swojego walnego zgromadzenia. Sposób, w jaki zostały uratowane hiszpańskie banki, budzi więc wciąż ogromne kontrowersje, które szybko nie znikną.

Gospodarka światowa
Giorgia Meloni: najbardziej pragmatyczna szefowa rządu w Europie?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka światowa
Akcje Amazonu znalazły się pod presją
Gospodarka światowa
Po dobrym roku dobry styczeń eToro
Gospodarka światowa
Stopniowo rośnie skala zagrożenia importem z Chin dla przemysłu. Oto zagrożone branże
Gospodarka światowa
Niedobór RAM może uderzyć w zyski gigantów
Gospodarka światowa
Gospodarka japońska uniknęła recesji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama