Czy propozycja specjalnego podatku uderzającego w bogaczy to sposób na wygranie wyborów prezydenckich w USA? Jeszcze kilkanaście lat temu kandydat proponujący takie rozwiązanie nie miałby szans na nominację żadnej liczącej się partii. Globalny kryzys gospodarczy zmienił jednak wiele, a Partia Demokratyczna przesunęła się w lewo. Senator Elizabeth Warren szuka więc sukcesu w wyścigu o demokratyczną nominację prezydencką, snując wizję „zniszczenia amerykańskiej oligarchii" za pomocą podatku majątkowego. I wygląda na to, że ta wizja spotyka się z pozytywnym odzewem wśród sporej części demokratycznego elektoratu. W sondażach przeprowadzanych w ostatnich trzech miesiącach w Iowa (stanie kluczowym dla prawyborów) Warren uzyskiwała poparcie od 16 proc. do 28 proc. A to plasuje ją w gronie głównych pretendentów do nominacji, obok byłego wiceprezydenta Joe Bidena, senatora Berniego Sandersa czy burmistrza Pete'a Buttigiega. Perspektywa tego, że może ona zostać nowym prezydentem USA wywołuje jednak już niepokój u niektórych przedstawicieli najbogatszego 1 proc. społeczeństwa. Nawet u tych, którzy są znani z liberalno-lewicowych poglądów.