Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co stoi za zaskakującym spadkiem inflacji i które ceny po raz pierwszy od dekady notują ujemną dynamikę.
  • Jak kształtuje się inflacja bazowa i dlaczego jest ona kluczowa dla decyzji o stopach procentowych.
  • Dlaczego czerwcowy spadek cen może być tylko chwilowy i jakie ryzyka dla portfeli pojawią się w lipcu.
  • Jakie są scenariusze dla inflacji na kolejne miesiące i kiedy Rada Polityki Pieniężnej może zmienić stopy procentowe.

Odczyt okazał się wyraźnie niższy od średniej prognoz ekonomistów ankietowanych przez „Rzeczpospolitą” i „Parkiet” (2,8 proc.). To także odczyt niższy niż w maju (3,1 proc.), idealnie w środku celu inflacyjnego NBP (2,5 proc., z korytarzem tolerowanych wahań +/- 1 pkt proc.) i najniższy od lutego.

W ujęciu miesiąc do miesiąca, czyli względem maja, ceny towarów i usług konsumpcyjnych spadły o 0,5 proc.

Czytaj więcej

Panel Ekonomistów: wydatki państwa do gruntownego przeglądu

Ceny paliw i żywności pchają inflację w dół

Z danych GUS wynika, że spory spadek inflacji to m.in. zasługa paliw tańszych niż w maju, o 7,4 proc. Warto zauważyć, że doszło do tego pomimo przywrócenia w połowie miesiąca standardowych stawek akcyzy (wcześniej obniżonych w ramach programu CPN). Rok do roku, czyli względem czerwca 2025 r., paliwa podrożały zaś o 5,3 proc.

Inflację ogółem w dół spychają też ceny żywności i napojów bezalkoholowych. GUS poinformował, że w czerwcu zanotowano w tej kategorii wręcz deflację: ceny spadły o 0,3 proc. r/r! To pierwszy raz od blisko dziesięciu lat (października 2016 r.), gdy inflacja cen żywności i napojów jest ujemna. Względem maja, ceny w tej kategorii spadły o 0,7 proc. To efekty m.in. dobrej sytuacji podażowej na krajowych i globalnych rynkach wielu produktów rolnych. Niedawne dane GUS wskazywały, że ceny skupu podstawowych produktów rolnych w maju były aż o ponad 16 proc. niższe niż rok wcześniej. Dwucyfrowe spadki w ujęciu rok do roku odnotowano m.in. w cenach mleka, trzody chlewnej czy zbóż (pszenicy, żyta, jęczmienia czy owsa).

Zgodnie z wtorkowymi danymi GUS, nośniki energii podrożały zaś w czerwcu o 4,8 proc. rok do roku, acz i one spadły w ujęciu miesięcznym: o 0,4 proc. Więcej szczegółów czerwcowej inflacji GUS ujawni w połowie lipca.

Pierwsze szacunki ekonomistów na bazie wtorkowego szybkiego szacunku wskazują, że inflacja bazowa mogła w czerwcu lekko spaść – w okolice 3 proc. r/r, z 3,1 proc. w maju. Taka była też średnia prognoz formułowanych jeszcze przed wtorkowymi danymi flash. Przypomnijmy, że inflacja bazowa to dynamika cen towarów i usług konsumpcyjnych z pominięciem cen żywności oraz nośników energii (w tym paliw), jako najmocniej zależnych od sytuacji na rynkach globalnych, a nie presji popytowej w krajowej gospodarce.

Co dalej z inflacją w Polsce?

Nie da się wykluczyć, że inflacja w Polsce spadła do celu 2,5 proc. r/r tylko przejściowo. O tym, jak długo inflacja utrzyma się w tych okolicach zdecyduje m.in. poziom cen ropy naftowej. Aktualne notowania są pozytywne – cena baryłki w zasadzie powróciła do stanu sprzed ataku USA i Izraela na Iran cztery miesiące temu – ale sytuacja w tamtym regionie wciąż pozostaje niepewna. Dynamikę cen w lipcu w Polsce podniesie prawdopodobny powrót stawki VAT na paliwa z 8 do 23 proc., co może podbić cenę litra benzyny i oleju napędowego o około 70 gr, a inflację z powrotem w okolice 3 proc.

Jednocześnie obawy, że inflacja w kolejnych miesiącach wyjdzie poza 3,5 proc., a więc granicę przedziału odchyleń celu NBP, stają się coraz mniejsze. Wygląda na to, że wtórne efekty zablokowanej przez kilka miesięcy cieśniny Ormuz i związanego z tym wzrostu cen paliw, nie będą znaczące. Jak zauważają ekonomiści banku Pekao, przejściowy impuls kosztowy na razie dotknął właściwie jedynie najbardziej podatne na koszty energii kategorie, takie jak transport lotniczy czy zorganizowana turystyka (te kategorie odpowiadają za około dwie trzecie całego wzrostu inflacji bazowej od lutego do maja, z 2,5 proc. do 3,1 proc.). Szok okazał się jednak zbyt krótkotrwały, by uruchomić efekty drugiej rundy lub podbić oczekiwania inflacyjne w innych segmentach gospodarki. „Dziś polska gospodarka znajduje się w fazie umiarkowanego ożywienia, a luka popytowa pozostaje blisko poziomu równowagi. Oznacza to znacznie mniejszą zdolność gospodarki do absorpcji i utrwalania impulsów inflacyjnych” – czytamy w raporcie Pekao.

Czytaj więcej

Szybki pościg cenowy za Europą. Raport PIE: Polska wciąż w ogonie drożyzny

Część ekonomistów obawia się natomiast, że z czasem efekty zamkniętej przez kilka miesięcy cieśniny Ormuz zobaczymy w cenach żywności. Przewidują to m.in. analitycy banku Credit Agricole, wskazując na wywołany blokadą skokowy wzrost kosztów produkcji i ograniczenie dostępności nawozów, kluczowych dla światowych zbiorów. Przełożenie tego szoku na detaliczne ceny żywności w Polsce będzie opóźnione i w pełni zrealizuje się dopiero w sezonie 2027/2028, m.in. ze względu na wcześniejsze zabezpieczenie zapasów przez rolników oraz silną konkurencję w krajowym handlu. W efekcie eksperci prognozują, że dynamika cen żywności przyspieszy w 2027 r. do 6,8 proc. (z ledwie 2 proc. w 2026 r.). „Prognozujemy, że w drugim kwartale 2027 r. inflacja ogółem przekroczy górną granicę odchyleń od celu, a w trzecim inflacja osiągnie swoje maksimum lokalne na poziomie 4,2 proc. r/r.” – napisali, dodając, że kluczowa dla prognoz jest trwałość porozumienia USA z Iranem, jak również tempo odbudowy światowej podaży nawozów.

Co dalej ze stopami procentowymi?

Szybki szacunek inflacji za czerwiec nie powinien zmotywować Rady Polityki Pieniężnej do zmiany stóp procentowych podczas posiedzenia 7-8 lipca. Jeszcze przed wtorkowym szybkim odczytem inflacji ekonomiści powszechnie spodziewali się, że stopy pozostaną bez zmian nie tylko teraz, ale z dużym prawdopodobieństwem także w kolejnych miesiącach. Teraz pojawiają się głosy niewykluczające powrotu do cięć w drugiej połowie roku.

„Rynek może zacząć wyceniać obniżki w drugiej połowie 2026 r.” – komentują analitycy ING Banku Śląskiego. „Inflacja bazowa na podwyższonym poziomie około 3 proc. /r pozostaje głównym (jedynym?) argumentem przeciwko rozpoczęciu dyskusji o obniżkach stóp procentowych jeszcze w tym roku” – uważają zaś ekonomiści Pekao.

O tym, że stabilizacja stóp to bazowy scenariusz na najbliższe miesiące, mówili w czerwcu członkowie RPP, m.in. Iwona Duda i Ludwik Kotecki. Kolejni – Ireneusz Dąbrowski i Gabriela Masłowska – wskazywali wręcz, że ewentualna obniżka stóp procentowych jest nawet bardziej prawdopodobna niż podwyżka.

Po spadku cen ropy, również w kontraktach na przyszłą stopę procentową właściwie całkiem cofnęły się przewidywania na podwyżki w horyzoncie najbliższych miesięcy.