– Wstrzymamy nasze projekty w Polsce i w Niemczech mniej więcej na dwa lata na podstawie prognozowanego popytu rynkowego – zadeklarował w poniedziałek wieczorem Pat Gelsinger, prezes Intela. Oznacza to, że koncern wstrzymuje wartą 20 mld zł inwestycję w budowę fabryki chipów w Miękini pod Wrocławiem. Zrobił to, choć Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji, poinformował w piątek, że Polska dostanie od Komisji Europejskiej zgody na udzielenie około 7 mld zł subsydiów dla Intela, a w Miękini trwały już wstępne prace przygotowawcze do budowy fabryki.
Czas cięć
„Przez ostatnie miesiące pracowaliśmy nad przygotowaniem strategicznych inwestycji półprzewodnikowych. (...) To doświadczenie pozwala nam sprawnie realizować podobne projekty i będziemy nad tym pracować w przyszłości”– w ten sposób Gawkowski skomentował decyzję Intela o wstrzymaniu inwestycji.
Intel uderzył nie tylko w Polskę. W Niemczech zamroził wart 30 mld euro projekt budowy fabryki półprzewodników w Magdeburgu, na który rząd Niemiec obiecał w zeszłym roku 9,9 mld euro pomocy publicznej. Intel ogłosił także wycofanie się z wartych 7 mld projektów produkcyjnych w Malezji. Koncern zadeklarował jednak, że nie zamierza wycofywać się z budowy fabryk w USA. – Kontynuujemy nasze projekty w Arizonie, Oregonie, Nowym Meksyku i Ohio – zapewnił Gelsinger. Głównym centrum produkcyjnym w Europie ma natomiast pozostać w nadchodzących latach Irlandia.
Zamrożenie projektów w Polsce, Niemczech i Malezji należy postrzegać w kontekście problemów samego Intela. W sierpniu ogłosił on program cięcia kosztów wielkości 10 mld USD oraz zapowiedział zwolnienie 15 tys. spośród 125 tys. pracowników.
Gorsze wyniki
Akcje Intela straciły od początku roku do otwarcia wtorkowej sesji aż 56 proc. (W poniedziałek zyskały one jednak ponad 6 proc., co oznacza, że inwestorzy dobrze przyjęli plany zamrożenia części projektów). Koncern miał w I kwartale 437 mln USD straty netto, która w II kwartale powiększyła się do 1,6 mld USD. Intel Foundry, czyli dział koncernu zajmujący się produkcją chipów, stracił w I półroczu 5,3 mld USD, kiedy w 2023 r. stracił 7 mld USD. Intel tracił więc na produkcji mikroprocesorów, ale zyski z ich projektowania częściowo rekompensowały mu te straty. Marża operacyjna całego koncernu spada od 2021 r. i w II kwartale wyniosła 38,7 proc. Gelsinger zapowiadał w kwietniu, że w 2030 r. powinna ona jednak wynosić około 60 proc.
Problemy Intela zaczęły się osiem lat temu, gdy doszło do opóźnień z wdrażaniem ówcześnie najnowocześniejszych procesów produkcyjnych. Koncern zlecał później produkcję niektórych swoich chipów tajwańskiemu koncernowi TSMC, będącemu obecnie jego głównym konkurentem. Intel niedawno stracił też dużego klienta, czyli koncern Sony. Nie zdołał się z nim porozumieć w sprawie mikroprocesorów do kolejnych generacji konsoli PlayStation.
– Intel wciąż traci udziały w rynku, a jego wzrost hamuje w kluczowych segmentach, takich jak PC czy centra danych – wskazuje Vijay Rakesh, analityk Mizuho Securities.
Nadzieją dla Intela jest rozwój technologii sztucznej inteligencji. W poniedziałek ogłosił, że będzie współpracował z Amazon Web Services w tworzeniu mikroprocesora dostosowanego do tej technologii. Będzie do tego wykorzystany proces produkcyjny chipu Intel 18A. Nadzieją dla Intela jest również współpraca z rządem USA, której przejawem jest wart 3,5 mld USD kontrakt z Pentagonem, który przyznał mu finansowanie na przenoszenie do USA produkcji chipów wojskowych.
– Oni podjęli się dużego zakładu. Inwestorzy zwykle karają spółki, które podejmują się takich zakładów – twierdzi Rob Enderle, analityk Enderle Group.