Jak podał w środę GUS, sprzedaż detaliczna wzrosła w sierpniu realnie (czyli w cenach stałych) o 4,2 proc. rok do roku po zwyżce o 2 proc. w lipcu. To wynik nieco powyżej przeciętnych szacunków ekonomistów w ankiecie „Parkietu” (3 proc.).

Przyspieszenie wzrostu sprzedaży w ujęciu rok do roku to w dużej mierze efekt bardziej korzystnego układu kalendarza. O ile lipiec w br. liczył o jeden dzień roboczy mniej niż w 2021 r., o tyle sierpień w obu latach miał tych dni tyle samo. Co więcej, zmiany popytu rok do roku napędza wzrost populacji Polski związany z napływem uchodźców z Ukrainy (ten czynnik będzie utrudniał interpretację wyników handlu do marca 2023 r.).

Większą niespodzianką jest to, że także w stosunku do poprzedniego miesiąca sprzedaż (po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych) wzrosła w sierpniu o 1,6 proc., najbardziej od stycznia br. Tymczasem w poprzednich dwóch miesiącach tak liczona sprzedaż wyraźnie malała.

Mimo to, w środowych danych trudno znaleźć wiele powodów do optymizmu. Popyt na dobra trwałego użytku, który najlepiej odzwierciedla nastroje konsumentów, wciąż maleje. Sprzedaż samochodów zmalała w sierpniu realnie o 6,8 proc. rok do roku (po 15,1 proc. w lipcu), a sprzedaż mebli oraz sprzętu RTV i AGD o 2,8 proc. (po zniżce o 5,3 proc. miesiąc wcześniej). Wysoka inflacja, która obniża siłę nabywczą dochodów i powoduje pesymizm gospodarstw domowych, widoczna jest też na stacjach benzynowych. W sierpniu realna sprzedaż paliw zmalała o 14,2 proc. rok do roku, nawet bardziej niż w lipcu (13,8 proc.), choć ceny nieco zmalały względem lipcowego szczytu.

Czytaj więcej

Większa fala zwolnień grupowych

Solidnie rośnie w zasadzie tylko popyt na dobra pierwszej potrzeby, co można wiązać m.in. ze wzrostem populacji kraju. Sprzedaż żywności i napojów wzrosła w sierpniu o 7,4 proc. rok do roku, sprzedaż kosmetyków i farmaceutyków o 13,7 proc., a sprzedaż odzieży i obuwia o 8,4 proc.

Jest jeszcze jeden powód, aby sądzić, że wyniki handlu detalicznego malują zbyt optymistyczny obraz tendencji w szeroko rozumianej konsumpcji. Statystyka sprzedaży detalicznej obejmuje tylko sklepy zatrudniające co najmniej 10 osób i nie uwzględnia usług. Tymczasem, jak zauważyli na Twitterze ekonomiści z mBanku, pesymizm konsumentów prawdopodobnie bardziej uderza w popyt na usługi.

W sierpniu, jak informował miesiąc temu GUS, tzw. bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK), który odzwierciedla oceny i oczekiwania gospodarstw domowych dotyczące ich sytuacji finansowej oraz stanu gospodarki, a także skłonność konsumentów do dokonywania ważnych zakupów, zmalał do najniższego w historii poziomu -44,9 pkt. We wrześniu, jak wynika ze środowych danych, wzrósł do -44,2 pkt., do czego przyczyniła się m.in. poprawa wskaźnika skłonności do dokonywania ważnych zakupów. Nastroje konsumentów pozostają jednak gorsze niż kiedykolwiek wcześniej przed sierpniem.