Reklama

Za euro znów trzeba płacić ponad 4,50 zł

Podczas gdy gwałtownemu wzrostowi cen amerykańskich obligacji skarbowych w listopadzie i grudniu 2008 r. towarzyszyło dramatyczne osłabienie złotego, to trwający od początku roku spadek cen papierów skarbowych w USA nie ma już równie silnego przełożenia na notowania naszej waluty.

Publikacja: 29.05.2009 08:34

Za euro znów trzeba płacić ponad 4,50 zł

Foto: GG Parkiet

Mimo że kursy obligacji za oceanem były wczoraj na poziomach sprzed gwałtownej zwyżki z końca ubiegłego roku, to złotemu odrabianie strat idzie opornie. Regularne korekty w dużym stopniu niwelują wcześniejsze osiągnięcia naszej waluty. Wczoraj kurs euro po południu przekroczył 4,52 zł, wędrując do poziomu najwyższego od miesiąca.

Co decyduje o słabej postawie naszej waluty? Zazwyczaj osłabieniu złotego towarzyszy wycofywanie się inwestorów z całego naszego regionu Europy. Chociaż faktycznie w ostatnich dniach w dół idą również notowania np. węgierskiego forinta, to w przeciwieństwie do złotego nie spa- dły one jeszcze do poziomu sprzed miesiąca. Co więcej, słabość naszej waluty na tle forinta czy też czeskiej korony widoczna jest już od połowy kwietnia (właśnie wtedy kurs EUR/PLN ustanowił ostatni dołek – 4,223). Gdyby od tego czasu kurs EUR/PLN zachowywał się jak EUR/HUF, to powinien obecnie wynosić około 4,22, a nie 4,52.

Trudności w odrabianiu ubiegłorocznych strat przez złotego trudno byłoby też tłumaczyć jako wyraz zwątpienia inwestorów w fundamenty polskiej gospodarki. Gdyby tak było, to równie słabo powinny zachowywać się kursy akcji. Tymczasem mimo wczorajszej korekty WIG znajduje się niespełna 3 proc. poniżej majowego szczytu, którego ustanowienie wiązało się ze wzrostem indeksu do poziomu najwyższego od przeszło siedmiu miesięcy.

Część analityków jako powód słabości złotego wskazuje problem opcji walutowych. Wygasanie tych instrumentów oznacza konieczność wymiany złotych na euro, co negatywnie wpływa na kurs naszej waluty. Tezę tę potwierdzałby fakt, że złoty jest pod szczególną presją pod koniec miesiąca, gdy wygasają kolejne opcje. Także w marcu i kwietniu nasza waluta najbardziej osłabiała się właśnie w drugiej połowie miesiąca. Nie wszyscy analitycy zgadzają się jednak z tą tezą, twierdząc, że opcje mają coraz mniejsze znaczenie.

Czynnikiem, który może powstrzymywać dalsze osłabianie złotego, są interwencje Ministerstwa Finansów. Cytowani przez Reutera eksperci twierdzą, że rząd postawił sobie za cel utrzymanie kursu euro w okolicy 4,50 zł.

Reklama
Reklama

[ramka][b]Marcin Bilbin - diler walutowy, Pekao[/b]

O zmianach notowań złotego decydują obecnie przepływy zagranicznego kapitału spekulacyjnego. Ponieważ złoty jest najbardziej płynną walutą w naszym regionie, to właśnie na nim koncentrują się transakcje londyńskich banków. Z tego powodu nasza waluta najbardziej odczuwa zawirowania na rynkach finansowych. Czynnik ten ma o wiele większe znaczenie niż kwestia opcji walutowych polskich eksporterów. Ich wpływ na kurs złotego jest wyolbrzymiany. Pojawiające się na rynku kwoty związane z zapadaniem opcji są niewielkie. Nie tyle dlatego, że ujemna wartość opcji jest mała (bo nie jest), ale dlatego, że banki rozkładają w czasie spłatę zobowiązań opcyjnych klientów.[/ramka]

Gospodarka krajowa
Duże hamowanie tempa wzrostu płac. Nowe dane GUS
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka krajowa
SAFE tańszy niż polski dług?
Gospodarka krajowa
Polski konsument coraz częściej może i wydawać, i oszczędzać
Gospodarka krajowa
Donald Tusk: To będzie rok turboprzyspieszenia. Za 5-6 lat dogonimy Wielką Brytanię
Gospodarka krajowa
Rynek LPG ma duże znaczenie dla polskiej gospodarki
Gospodarka krajowa
Nie jesteśmy od przejmowania steru. Jesteśmy od ostrzegania przed mieliznami
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama