Reklama

BIEC: Wskaźnik Przyszłej Inflacji sugeruje wzrost presji inflacyjnej w II półr.

Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem ruchy cen towarów i usług konsumpcyjnych, drugi miesiąc z rzędu wzrasta. Świadczy to o pojawieniu się w gospodarce pierwszych symptomów presji do wzrostu cen, podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC) w raporcie w czwartek.

Publikacja: 14.01.2010 09:40

"Najprawdopodobniej będzie się ona nasilać w miarę postępującego ożywienia w polskiej gospodarce oraz w jej otoczeniu. W większości krajów Unii Europejskiej ceny przestały spadać w ostatnich miesiącach. Z deflacją borykają się jedynie Irlandia, Portugalia, Łotwa i Estonia" - głosi raport.

Polska należy do grupy gospodarek o inflacji znacznie przekraczającej średnią dla całej Unii. Zharmonizowany wskaźnik cen HCPI dla Polski w październiku i listopadzie 2009 wyniósł 3.8%. Jedynie na Węgrzech i w Rumunii ceny towarów i usług konsumpcyjnych rosną szybciej niż ceny w Polsce.

"W pierwszej połowie ubiegłego roku przedsiębiorstwa silnie redukowały koszty. Głównie dotyczyło to kosztów pracowniczych. Jednak spowolnienie gospodarcze nie okazało się tak silne jak w większości krajów UE, zaś koszty ponownego zatrudniania równie wysokie dla pracodawców jak koszty ich zwalniania" - napisali w raporcie.

Stąd, zdaniem analityków, od jesieni ubiegłego roku jednostkowe koszty pracy nie spadają już tak szybko, jak w I poł. 2009 r. W ostatnich dwóch miesiącach ustabilizowały się na niezmienionym poziomie. Pracodawcy wykazują ostrożność zarówno w redukowaniu ilości pracowników, jak również starają się zachować dotychczasową wysokość wynagrodzeń. Realne wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w ciągu ostatniego roku w zasadzie nie skurczyły się.

"To również w dużym stopniu efekt doświadczeń z lat 2007-08, kiedy to braki na rynku pracy, towarzyszące ówczesnemu boomowi gospodarczemu, wymusiły dynamiczny wzrost płac zwiększając tym samym koszty funkcjonowania firm. Przedsiębiorcy nabierają pewności co do ożywienia gospodarczego i spodziewają się zwiększonego zapotrzebowania na siłę roboczą" - uważają analitycy.

Reklama
Reklama

Ceny importu w II i III kwartale ubiegłego roku silnie spadały. Związane to było nie tylko z tendencją do umacniania się złotego lecz również z ograniczeniem importu inwestycyjnego. Wskaźnik cen importu odzwierciedla bowiem zarówno relację złotego do pozostałych walut w których rozliczny jest import, zmiany cen dóbr importowanych, wolumen importu oraz jego strukturę.

"Załamanie inwestycji, jakiego doświadczyła gospodarka w ubiegłym roku silnie zredukowało import dóbr inwestycyjnych, co w dużym stopniu wpłynęło na spadek cen importu" - zauważa BIEC.

Do wzrostu wskaźnika przyczyniła się również wyższa dynamika zadłużenia gospodarstw domowych z tytułu kredytów.

"Coraz liczniejsze sygnały świadczą o odbudowie zainteresowania zarówno banków, jak i klientów kredytem hipotecznym. Spadek cen nieruchomości przy względnie dobrej kondycji gospodarstw domowych zachęca do inwestowania w mieszkania" - konkluduje BIEC.

Gospodarka krajowa
Duże hamowanie tempa wzrostu płac. Nowe dane GUS
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka krajowa
SAFE tańszy niż polski dług?
Gospodarka krajowa
Polski konsument coraz częściej może i wydawać, i oszczędzać
Gospodarka krajowa
Donald Tusk: To będzie rok turboprzyspieszenia. Za 5-6 lat dogonimy Wielką Brytanię
Gospodarka krajowa
Rynek LPG ma duże znaczenie dla polskiej gospodarki
Gospodarka krajowa
Nie jesteśmy od przejmowania steru. Jesteśmy od ostrzegania przed mieliznami
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama