W ostatnich dwóch dniach doszło do wyraźnego zmniejszenia oczekiwań rynkowych dotyczących podwyżek oficjalnych stóp procentowych w Polsce – wynika z kwotowań kontraktów FRA (forward rate agreement). Tego typu instrumenty wskazują, jaka – zdaniem inwestorów – będzie wysokość rynkowej stopy procentowej za określony czas.
[srodtytul]Inflacja i Bratkowski[/srodtytul]
W przypadku kontraktów FRA3x6, dotyczących 3-miesięcznej stopy WIBOR oczekiwanej za trzy miesiące, notowania spadły z ponad 4,3 proc. pod koniec ubiegłego tygodnia do niewiele ponad 4,2 proc. Oznacza to, że w ocenie rynku szanse na jedną podwyżkę stóp spadły o połowę. Podobna była skala obniżki w przypadku FRA6x9 (3-miesięczny WIBOR za pół roku). Ich obecne notowania nieznacznie przekraczają 4,5 proc. W najmniejszym stopniu spadek dotknął najkrótszych kontraktów – kwotowania FRA1x4 (3-miesięczny WIBOR za miesiąc) spadły o kilka punktów bazowych, poniżej 4 proc.
[srodtytul]Co spowodowało te obniżki?[/srodtytul]
Zdaniem analityków przyczyniły się do tego dane o inflacji w październiku. Wyniosła ona 2,8 proc. i była o 0,3 pkt proc. wyższa niż miesiąc wcześniej. Tempo wzrostu cen było zgodne z oczekiwaniami większości ekonomistów z instytucji finansowych. Ale Ministerstwo Finansów podało na początku listopada prognozę na poziomie 2,9 proc., powodując wzrost obaw, że dynamika cen będzie wyższa od przewidywań rynkowych (we wrześniu dane GUS okazały się o 0,3 pkt proc. wyższe niż średnia prognoz, zwykle różnica nie przekracza 0,1 pkt proc.).
Rozwianie się obaw dotyczących inflacji nie było jednak jedynym powodem zmiany nastawienia rynku. Wpływ na jego zachowanie miały również ostatnie wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej.
Chodzi przede wszystkim o Andrzeja Bratkowskiego, uważanego za jednego z najbardziej zagorzałych jastrzębi, czyli zwolenników restrykcyjnej polityki pieniężnej. Bratkowski jeszcze kilka tygodni temu opowiadał się za jedną podwyżką stóp o 50 punktów bazowych, która miałaby wygasić ewentualny wzrost oczekiwań inflacyjnych.
Niedawno zmodyfikował swój pogląd: powiedział, że na jedną dużą podwyżkę jest już za późno i teraz RPP powinna przeprowadzić „tradycyjny” cykl zacieśnienia polityki pieniężnej (kilka podwyżek o 25 pb). W wywiadzie dla TVN?CNBC już po publikacji danych o inflacji Bratkowski poszedł jeszcze dalej – stwierdził, że podwyżka stóp nie powinna nastąpić na najbliższym posiedzeniu rady. Listopadowe spotkanie rady jest planowane na przyszły tydzień.
Jeśli pozostali członkowie RPP?podzieliliby zdanie Andrzeja Bratkowskiego, oznaczałoby to odsunięcie pierwszej podwyżki stóp procentowych najwcześniej na początek przyszłego roku. Grudniowe posiedzenie RPP zwykle nie przynosiło zmian poziomu stóp procentowych.
[srodtytul]Konwergencja poglądów[/srodtytul]
Bratkowski odsuwa w czasie moment podwyżki stóp. Inaczej jest z prezesem NBP Markiem Belką. Przewodniczący RPP?mówił w poniedziałek, że w średnim terminie rosnąca presja inflacyjna może wymagać podwyżki stóp procentowych.
– W ten sposób prezes, który dotychczas był przeciwko podnoszeniu stóp, przygotowuje rynek na zacieśnienie polityki pieniężnej. Mamy więc w RPP „konwergencję poglądów” na temat podwyżki stóp – podsumowuje Piotr Kalisz, główny ekonomista Banku Handlowego. Może to oznaczać, że członkowie rady – dotychczas podzieleni w sprawie stóp procentowych – są coraz bliżej wypracowania wspólnego poglądu.
Zdaniem Kalisza pierwsza podwyżka stóp nastąpi w styczniu 2011 r., a w perspektywie 12 – 15 miesięcy główna stopa, która wynosi obecnie 3,5 proc., wzrośnie o 100 – 125 punktów bazowych.