S&P500 ma za sobą udaną obronę wsparcia w rejonie czerwcowych szczytów. Zamiana wcześniejszego oporu we wsparcie to klasyczny schemat hossy. Tym samym byki zachowują przewagę, a zasięgi wynikające z wybicia górą z formacji symetrycznego trójkąta nie zostały jeszcze w pełni wykonane. Warszawski parkiet nie wykorzystał jednak sprzyjającego otoczenia. Czwartkowa sesja przypominała raczej schłodzenie nastrojów niż dalszy marsz na północ. Po środowej luce hossy domknięcie punktowej wyrwy na wykresach WIG20 i WIG wydawało się jedynie kwestią czasu. Dodatkowym źródłem niepokoju pozostaje zachowanie złotego. EURPLN wybił się ponad sierpniowe maksima, a tegoroczne szczyty znalazły się w zasięgu jednej silniejszej sesji. Coraz głośniej wracają pytania o to, czy obowiązujący od wielu miesięcy kanał wzrostowy nie pozostaje dominującym scenariuszem, a maksima z 2024 r. nie stanowią kolejnego celu dla notowań euro. Na szerokim rynku szczególnej uwagi wymaga mWIG40, gdzie rośnie ryzyko uformowania podwójnego szczytu. Do sygnałów alarmowych jest jeszcze daleko, ale czujność wskazana. Zwłaszcza że WIG-Banki utknął w klinie, złoty pozostaje relatywnie słaby, a indeks małych spółek ponownie oddalił się od tegorocznych maksimów. O problemach byków na drugiej linii GPW będzie można mówić poniżej 10k, a jak na razie jednak outlook pozostaje optymistyczny.