Sprawiła to niewiara dużej grupy inwestorów w skuteczność akcji ratowania finansów Irlandii i obawy o efekt domina, czyli rozprzestrzenienia się problemów z nadmiernym zadłużeniem na inne kraje strefy euro.
Mocno taniały akcje czołowych instytucji finansowych, jak Goldman Sachs, czy JPMorgan Chase. Cięcie ratingu spółki Massey Energy sprawiło, że część inwestorów postanowiło sprzedać te papiery. Po lepszej rekomendacji drożały akcje SanDisk Corp., a przed sezonem świątecznych zakupów był popyt na akcje spółek konsumenckich.
W Europie akcje drożały tylko przez cztery godziny. Wskaźnik Stoxx Europe 600, który najpierw zyskał 0,8 proc. wraz z narastaniem obaw o skutki kryzysu irlandzkiego tracił grunt, a dzień zakończył 0,7 proc. stratą. Agencja Moody’s Investors Service poinformowała, że może bardziej niż zamierzała obciąć ocenę wiarygodności kredytowej Irlandii.
Mocno traciły na wartości irlandzkie instytucje finansowe. Bank of Ireland został przeceniony przez inwestorów nawet o 22 proc., zaś walory Irish Life&Permanent taniały 24 proc. Notowania Allied Irish Banks sprzedającego kontrolny pakiet akcji BZ WBK obniżyły się kilka procent. Spadały też ceny akcji banków hiszpańskich, portugalskich i greckich.
W niełasce była również firma Vestas Wind Systems, największy na świecie producent turbin wiatrowych. Rozczarowała rynek prognozą wyników w przyszłym roku, które w stosunku do 2010 r. mają się nie zmienić. Rekomendacja Bank of America Merrill Lynch windowała natomiast kurs akcji Porsche. Analitycy amerykańskiego banku zalecają kupno walorów niemieckiej firmy.
Ropa naftowa, po początkowych zwyżkach, obniżyła loty. Głównym powodem były obawy, że kryzys zadłużeniowy w strefie euro zaszkodzi wzrostowi gospodarczemu. W okresie siedmiu sesji do 17 listopada duzi spekulanci (zwłaszcza fundusze hedgingowe) najintensywniej od trzech miesięcy zamykali na tym rynku długie pozycje, które otwarto, zakładając wzrost cen surowca w dłuższym terminie. W Nowym Jorku do 17 naszego czasu maksymalna cena wynosiła 82,87 USD, a o tej godzinie baryłka kosztowała 81,31 USD, o 64 centy mniej niż na zamknięciu w piątek.
Przed południem w Londynie tona miedzi w dostawach trzymiesięcznych kosztowała 8430 dolarów, co oznaczało zwyżkę o 26 USD. Później nastąpił odwrót. O 17 naszego czasu metal notowano na poziomie 8259,75 USD (minus 150 USD). Jednym z czynników wpływających na nastroje inwestorów był spadek importu tego surowca do Chin. Zwyżce notowań złota początkowo sprzyjał słabnący wobec euro dolar, ale później nastroje się zmieniły i o 17 naszego czasu kruszec kosztował 1350,7 USDF, czyli o 2,5 USD mniej.