W województwie lubuskim jest do zagospodarowania 2,5 mld t. węgla brunatnego, które umożliwiłyby budowę bloków energetycznych o łącznej mocy 7700 MW. Beneficjentem może być Polska Grupa Energetyczna - wynika z analizy "Parkietu".

 

Z najnowszych badań AGH wynika, że węglowe zagłębie w województwie lubuskim za ok. 20 lat mogłoby zastąpić węglowe zagłębie bełchatowskie. Koncesję na badanie złóż węgla w rejonie Gubina ma PGE.

 

Jak powiedział "Parkietowi" prof. Zbigniew Kasztelewicz z AGH do wydobycia w rejonie Gubina i okolic jest 2,5 mld ton węgla. Mogłyby tam powstać dwie kopalnie odkrywkowe. Gubin produkująca 26 mln ton węgla rocznie i Cybinka produkująca 19,5 mln rocznie. Przy pierwszej mogłaby powstać elektrownia o mocy 4400 MW, przy drugiej o mocy 3300 MW.

 

Jeśli PGE podejmie decyzję o realizacji tych inwestycji, będą one gotowe ok. 2030 r. Zasoby węgla w tych okolicach przy zakładanym wydobyciu 45,5 mln ton węgla rocznie starczyłyby na ok. 55 lat.

 

Zdaniem naukowców z AGH te inwestycje są niezbędne, bo w tym czasie skończą się złoża kopalń węgla brunatnego Turów oraz Konin i Adamów. Jednak to bardzo drogie przedsięwzięcie. Budowa obu kopalń pochłonęłaby w sumie ok. 16 mld zł. Budowa bloków o mocy 7700 MW na węgiel brunatny to koszt ok. 13 mld euro (obecnie to ok. 57 mld zł).

 

Jak podkreśla Kasztelewicz to i tak mniej niż budowa elektrowni atomowej. 1000 MW takiej mocy to koszt ok. 5 mld euro, a Polska planuje o wiele większą moc atomową, której koszty budowy szacowane są na ok. 130 mld zł.

 

Jak powiedział "Parkietowi" Janusz Steinhoff, były minister gospodarki, zagospodarowanie nowych złóż węgla brunatnego w Polsce ma rację bytu, jeśli będzie uzasadnione ekonomicznie, środowiskowo i społecznie.