Doniesienia o porozumieniu USA – Iran i spadek cen ropy wyraźnie obniżyły obawy inflacyjne, które wcześniej blokowały mocniejszy powrót inwestorów do obligacji stałokuponowych. Ropa Brent cofnęła się w okolice 80 USD za baryłkę, a to zmniejsza ryzyko, że szok energetyczny wymusi bardziej jastrzębią reakcję banków centralnych.

Widać to było też na krajowym rynku. Mocna aukcja obligacji skarbowych pokazała, że przy obecnych rentownościach popyt na polski dług pozostaje solidny.

Zainteresowanie papierami stałokuponowymi było największe, co sugeruje, że inwestorzy coraz chętniej budują ekspozycję na scenariusz spadku rentowności. To zrozumiałe, bo jeśli ropa ustabilizuje się na poziomach najniższych licząc od początku marca, to inflacyjne ryzyko maleje, a takie obligacje wyglądają atrakcyjnie.

Rentowność polskich 5-latek pozostaje jeszcze blisko 5,00 proc., więc przy stopie referencyjnej 3,75 proc. rynek ma sporą przestrzeń na dalszy ruch. Tym bardziej, że członkowie RPP zaczęli mówić o obniżaniu stóp procentowych. Warunkiem jest utrzymanie niższych cen ropy i brak nowych napięć geopolitycznych. Spadek rentowności jest możliwy szczególnie na środku krzywej dochodowości.

Dla emitentów obligacji korporacyjnych to też będzie dobra informacja.

Niższe rentowności papierów skarbowych oznaczają niższą stopę odniesienia dla rynku kredytowego, lepszą wycenę nowych emisji i potencjalnie większą skłonność inwestorów do szukania „kalorycznych” projektów.