https://pbs.twimg.com/media/HLBWF_KWQAAGnDC?format=png&name=900x900
Akcje europejskich spółek motoryzacyjnych spadły w środę o 3,3 proc., co stanowi największy jednodniowy spadek od prawie miesiąca. BMW straciło 8,3 proc. po tym, jak producent samochodów klasy premium obniżył swoje roczne prognozy zysków z powodu słabości rynku chińskiego i wpływu wojny między USA a Iranem.
– W przypadku sektora motoryzacyjnego nadal utrzymujemy niedoważenie. Sytuacja w zakresie zysków w sektorze motoryzacyjnym jest nadal bardzo trudna. Przyczyna jest szersza i strukturalna – powiedziała Beata Manthey, strateg ds. akcji w Citigroup.
Niemieccy dostawcy motoryzacyjni, którzy spodziewają się pogorszenia warunków biznesowych w ciągu najbliższego roku, przewyższają obecnie liczbę optymistów w branży.
BMW oczekuje znacznego spadku zysku przed opodatkowaniem
Akcje BMW spadły w środę do najniższego poziomu od ponad 5 lat, po tym jak niemiecki producent samochodów obniżył prognozę zysków na 2026 rok, powołując się na spowolnienie popytu w Chinach i zakłócenia spowodowane wojną w Iranie.
W oświadczeniu opublikowanym we wtorek rano producent samochodów stwierdził, że „pozytywne zmiany wolumenu w Europie i USA nie mogą zrekompensować spadku sprzedaży w Chinach i regionie Azji i Pacyfiku”.
BMW dodało, że wysokie ceny energii spowodowane wojną w Iranie obciążają koszty, a także „negatywnie wpływają na nastroje konsumentów na rynkach na całym świecie”.
Firma dodała, że obecnie oczekuje się „znacznego” spadku zysku przed opodatkowaniem grupy. Jej akcje ostatnio spadły o 6,5 proc.
Analitycy Deutsche Banku napisali, że telekonferencja BMW pozostawiła „więcej pytań niż odpowiedzi” i są zaniepokojeni brakiem „kompleksowej aktualizacji struktury i kosztów firmy”.
Analitycy Citi obniżyli swoje założenia dotyczące zmniejszonej sprzedaży w Chinach o ponad 50 tys. sztuk i przewidują, że całkowita sprzedaż spadnie poniżej 500 tys. do końca roku.
– Biorąc pod uwagę brak wyraźnej pozytywnej narracji dotyczącej akcji, całoroczne zyski wciąż znajdują się pod presją spadkową, strukturalny negatywny trend branżowy, utrzymujące się karzące dla branży przepisy UE oraz ograniczoną liczbę inwestorów w europejskich spółkach o wartości, uważamy, że niedowartościowanie BMW może się utrzymywać – dodali analitycy.
Sześciu z dziewięciu dyrektorów VW określiło sytuację firmy jako „fatalną”
Zarząd Volkswagena przyznał w prywatnych wypowiedziach, że firma stoi w obliczu egzystencjalnego zagrożenia, wynika z anonimowego badania przeprowadzonego przez „Manager Magazin”. Sześciu z dziewięciu ankietowanych dyrektorów określiło sytuację jako „fatalną”. Pozostała trójka określiła ją jako „napiętą”. Żaden z dyrektorów nie określił sytuacji jako niekrytycznej. Dla firmy, która sprzedaje samochody pod tą samą niemiecką marką od 87 lat, to niezwykłe, że o tym poinformowała – nawet anonimowo.
Wyniki ankiety są uderzające ze względu na swoją jednomyślność. Wszystkich dziewięciu dyrektorów poparło radykalne zmiany strategiczne, w tym istotne zmiany w Chinach i Ameryce Północnej – dwóch rynkach, na których VW najbardziej się opóźnił. Firma nie mówi już o opóźnieniach w oprogramowaniu ani korektach cen pojazdów elektrycznych. Rozmowa skupiła się na przetrwaniu.
Problemy VW z kosztami są dobrze udokumentowane. Według Euronews utrzymanie fabryki w Niemczech kosztuje od 25 do 50 proc. więcej niż w zakładach konkurencji. Firma zmniejsza globalne moce produkcyjne z 12 do 9 milionów pojazdów rocznie i wyeliminuje 35 000 miejsc pracy do 2030 roku. Drezdeńska Szklana Manufaktura – prestiżowa fabryka z przeszklonymi ścianami, w której VW kiedyś ręcznie budował luksusową limuzynę Phaeton – wstrzymała produkcję pojazdów pod koniec 2025 roku. Drugi zakład w Osnabrück ma zostać zamknięty do połowy 2027 roku. Oba zamknięcia są pierwszymi na niemieckiej ziemi w historii firmy.
Europejscy producenci samochodów pod presją
Ostrzeżenie o zyskach ciążyło na szerszym europejskim sektorze motoryzacyjnym, a akcje niemieckich rywali BMW, Volkswagena i Mercedesa-Benza, znalazły się pod presją.
W kwietniu Volkswagen odnotował słabszy niż oczekiwano zysk w pierwszym kwartale, powołując się na wyższe cła w USA i rosnącą konkurencję ze strony chińskich marek samochodowych.
Prezes Oliver Blume jako przeciwności, z którymi boryka się grupa, wymienił „wojny, napięcia geopolityczne, bariery handlowe, surowsze przepisy i zaciętą konkurencję”.
Europejscy producenci samochodów nadal tracą na znaczeniu na rzecz chińskich rywali. Chiny szybko rozszerzyły swoją obecność na rynku pojazdów elektrycznych w Europie, Wielkiej Brytanii, Azji i Australii, eksportując miliony pojazdów w konkurencyjnych cenach, budując fabryki i rozszerzając łańcuchy dostaw.
Sektor coraz częściej zwraca się ku przemysłowi obronnemu, dostrzegając szansę na współpracę i wykorzystanie wzrostu wydatków wojskowych na kontynencie.
Ineos Automotive i Daimler Truck to kolejne firmy motoryzacyjne, które w tym tygodniu ogłosiły zamiar produkcji pojazdów wojskowych.