Polski rynek kapitałowy potrzebuje mniej rewolucji, a więcej odwagi w modernizacji istniejących rozwiązań – wynika z debaty pt. „Fundusze w gorsecie regulacji. Jak uwolnić kapitał?”, która odbyła się podczas Europejskiego Kongresu Finansowego. Jej uczestnikami byli przedstawiciele administracji publicznej, nadzoru, rynku funduszy inwestycyjnych i emerytalnych. Choć różnili się w ocenie konkretnych rozwiązań, zgodzili się co do jednego: bez większej skłonności Polaków do długoterminowego oszczędzania trudno będzie zbudować kapitał potrzebny do spokojnej emerytury, ale i dynamicznego rozwoju krajowej gospodarki.
Polacy wciąż stronią od ryzyka
Punktem wyjścia do debaty była struktura oszczędności krajowych gospodarstw domowych, w której dominują rozwiązania o najniższym ryzyku, a więc także i najniższym potencjale zysków. Dotychczas, z 3 bln zł łącznych oszczędności, w otwartych funduszach emerytalnych zgromadzono 320 mld zł, w pracowniczych planach kapitałowych 50,4 mld zł, a w funduszach inwestycyjnych 450 mld zł, wliczając część detaliczną i niedetaliczną. Tymczasem w ETF-ach, inwestujących na ogół na rynkach zagranicznych, zgromadzono 15,4 mld zł, a większość oszczędności pozostaje na depozytach. Widać zatem, że Polacy nie tylko stronią od ryzyka, ale też są przywiązani do rynku lokalnego. Czy to dobrze, że oszczędności Polaków zostają na ogół w Polsce?
– To zależy od punktu widzenia. Z perspektywy makroekonomicznej jest to pozytywne dla naszej gospodarki, ale z drugiej strony oszczędności powinny być dywersyfikowane międzynarodowo – analizował Paweł Borys, partner zarządzający MCI Capital. Borys zwrócił uwagę, że kluczowym problemem jest jednak sama struktura oszczędności i to, że duża część kapitału pozostaje na depozytach bankowych i nie finansuje inwestycji obarczonych ryzykiem. Tymczasem rynek kapitałowy może przynieść podwójną korzyść – wyższe stopy zwrotu dla oszczędzających oraz większe możliwości finansowania przedsiębiorstw. Jednocześnie ostrzegał przed rozwiązaniami typu kontrakty CFD, które mogą skusić mniej doświadczonych inwestorów do krótkoterminowych spekulacji.
Czy ograniczenia faktycznie chronią rynek?
Uczestnicy debaty zastanawiali się, czy ograniczenia nakładane na OFE i PPK pomagają chronić krajowy rynek, czy też ograniczają potencjalne korzyści dla przyszłych emerytów. Borys argumentował, że nadmierna koncentracja na rynku krajowym może prowadzić do utraty korzyści wynikających z dywersyfikacji na rynki globalne. Z drugiej strony Jurand Drop, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów, przypominał, że kapitał powinien trafiać tam, gdzie jest najbardziej produktywny, a Polska jako gospodarka rozwijająca się nadal oferuje atrakcyjne możliwości wzrostu. Ostrzegał również przed utożsamianiem inwestycji zagranicznych z większym bezpieczeństwem, wskazując choćby na doświadczenia części inwestorów angażujących się w ryzykowne aktywa cyfrowe.
W dyskusji pojawił się również problem struktury polskiego rynku kapitałowego. Zdaniem Borysa skierowanie wielu małych przedsiębiorstw bezpośrednio na rynek publiczny było błędne – w bardziej rozwiniętych gospodarkach firmy najpierw przechodzą etap finansowania przez fundusze venture capital i private equity, a dopiero później trafiają na giełdę jako większe i bardziej dojrzałe podmioty. To właśnie potencjał rynku prywatnego kapitału oraz alternatywnych klas aktywów miałby stworzyć fundament dla kolejnego etapu rozwoju krajowego rynku kapitałowego.
Uwaga skupiona na funduszach ETF
Dużo miejsca poświęcono również funduszom ETF, które zyskują coraz większą popularność wśród inwestorów indywidualnych. Paradoksalnie OFE nie mogą obecnie inwestować w ETF-y, mimo że instrumenty te są standardem na wielu rozwiniętych rynkach. Przedstawiciel rynku emerytalnego, Maciej Karasiński z Allianz PTE, podchodził do tego rozwiązania z ostrożnością. Zwracał uwagę, że ETF-y mogą być użytecznym narzędziem budowania ekspozycji na określone klasy aktywów lub sektory, jednak nie zastąpią aktywnego zarządzania. Jednocześnie przedstawiciele KNF deklarowali gotowość do tworzenia regulacji umożliwiających rozwój krajowego rynku ETF-ów, także z myślą o zagranicznych inwestorach.
ETF-y szeroko wykorzystują stworzone kilka lat temu pracownicze plany kapitałowe. Maciej Bitner z GPW zwrócił uwagę, że konstrukcja funduszy zdefiniowanej daty może być zbyt konserwatywna dla osób zbliżających się do emerytury. Według przedstawionych analiz utrzymywanie wyższego udziału akcji przez dłuższy czas mogłoby znacząco zwiększyć wysokość przyszłych świadczeń. Wskazywał, że zagraniczne fundusze emerytalne schodzą z udziałem akcji znacznie wolniej niż polskie odpowiedniki.
Suwak wciąż budzi wiele dyskusji
W tym kontekście pojawił się temat tzw. suwaka bezpieczeństwa w OFE, zgodnie z którym oszczędności uczestnika stopniowo przenoszone są z funduszy emerytalnych do ZUS-u na dziesięć lat przed osiągnięciem przez niego wieku emerytalnego. Krytycy zwracali uwagę, że w perspektywie kolejnych dekad oznaczać to będzie odpływ dziesiątek miliardów złotych rocznie z rynku kapitałowego. Zwolennicy obecnych rozwiązań przypominali jednak, że suwak ma chronić przyszłych emerytów przed ryzykiem przejścia na emeryturę w czasie giełdowej bessy.
Borys zaproponował inspirowane Szwecją rozwiązanie polegające na przeznaczeniu części obowiązkowej składki emerytalnej na inwestycje, co pozwoliłoby utrzymać długoterminowy strumień kapitału na rynek. Ministerstwo Finansów podchodzi jednak do takich pomysłów ostrożnie, wskazując na ograniczenia wynikające ze stanu finansów publicznych oraz konieczność zachowania stabilności systemu emerytalnego.
Mikołaj Raczyński, wiceprezes PFR ds. inwestycji, zwrócił uwagę, że największym problemem tzw. suwaka jest konieczność systematycznej sprzedaży akcji przez zarządzającego funduszem emerytalnym. W związku z tym powstają ryzyka dla płynności rynku akcji. Według Raczyńskiego rozwiązaniem mógłby być np. transfer aktywów z OFE do ZUS-u bądź innych instytucji, dzięki czemu oszczędności mogłyby pracować efektywniej.
Sporą część dyskusji poświęcono również nowym kwalifikowanym funduszom inwestycyjnym, które mają umożliwić szersze inwestowanie w aktywa niepubliczne. Uczestnicy podkreślali, że światowe fundusze emerytalne coraz częściej finansują infrastrukturę, energetykę czy rozwój przedsiębiorstw poza giełdą. Tymczasem polskie instytucje wciąż mają ograniczone możliwości angażowania się w tego typu projekty. Nowe rozwiązania miałyby pozwolić funduszom emerytalnym korzystać z doświadczenia wyspecjalizowanych zarządzających i uczestniczyć we wzroście firm jeszcze przed ich giełdowym debiutem.
Choć debata koncentrowała się na regulacjach, część uczestników podkreślała, że najważniejsze wyzwanie leży poza samymi przepisami. Magdalena Łapsa-Parczewska z KNF przekonywała, że bez budowania świadomości finansowej i kultury długoterminowego oszczędzania nawet najlepsze produkty nie osiągną sukcesu. Jej zdaniem Polacy muszą zrozumieć, że odpowiedzialność za poziom przyszłej emerytury w coraz większym stopniu będzie spoczywała na nich samych.
Rynek u progu zmian
Dyskusja nie dała jednej recepty na „uwolnienie kapitału”, aczkolwiek pokazała, że polski rynek kapitałowy jest u progu nowego etapu rozwoju. Oszczędności Polaków powiększają się, natomiast ich skłonności do ryzyka pozostają ograniczone. Coraz więcej mówi się o dostosowaniu istniejących mechanizmów do realiów starzejącego się społeczeństwa, konkurencji o kapitał czy zmieniających się preferencji inwestorów. Gorset regulacji nie musi być wyłącznie ograniczeniem, lecz jego rolą może być również podtrzymywanie całej konstrukcji.
Partner relacji: Izba Gospodarcza Towarszystw Emerytalnych