W pierwszych dniach nowego roku rentowność polskich obligacji skarbowych spadła poniżej 6 proc. i na razie utrzymuje się poniżej tego poziomu. Pozwoliło to funduszom dłużnym wykazać się solidnymi zyskami, które znacząco poprawiły ich pozycję w dłuższym terminie.

Umocnienie obligacji

Na koniec tygodnia rentowność polskich papierów dziesięcioletnich sięgała 5,98 proc., dwuletnich zaś – 5,99 proc. W obu przypadkach obserwowaliśmy zwyżki po kilka punktów bazowych. Od około dwóch tygodni oprocentowanie polskich obligacji utrzymuje się pod pułapem 6 proc. Przypomnijmy, że na koniec 2021 r. dochodowość papierów dziesięcioletnich wynosiła 6,84 proc., zatem mówimy o spadku o ponad 1,8 pkt proc. w bardzo krótkim okresie. Warto zauważyć, że w ubiegłą środę dochodowość obligacji dziesięcioletnich spadła na moment do 5,75 proc. i jak dotąd był to najniższy poziom w tym roku. Kolejne dwa dni przyniosły więc lekkie odreagowanie, w ślad głównych rynków. „Podobnie jak na rynkach bazowych skarbowe papiery wartościowe notowały wzrost dochodowości. Nie były one jednak spowodowane danymi makro. Raczej jest to próba rynku do osiągnięcia przynajmniej krótkoterminowej stabilizacji po znacznej zmienności widzianej od początku roku” – komentowali analitycy Banku Gospodarstwa Krajowego. „Nie oczekujemy silnych sygnałów z rynków bazowych, a kolejne wystąpienia członków FOMC raczej już nie wniosą wielu nowych elementów przed lutową decyzją Fedu” – podano. Obecnie rynek się spodziewa, że na kolejnym posiedzeniu Fed podniesie stopy procentowe o 25 pkt baz., a do maja stopy w USA wzrosną do 5 proc. W przypadku Europejskiego Banku Centralnego główna stopa ma sięgnąć 3 proc.

Na głównych rynkach dłużnych rentowność także się obniża. W Stanach Zjednoczonych oprocentowanie obligacji dziesięcioletnich zmalało od początku roku o 42 pkt baz., do 3,45 proc. W Niemczech zniżka sięga 41 pkt baz., do 2,15 proc.

Notowania ostro w górę

Dzięki tak szybkim spadkom dochodowości (wzrostu cen) fundusze dłużne w tak krótkim czasie zdołały odrobić znaczną część zeszłorocznych strat. Według najświeższej wyceny (18 stycznia) średni wynik w grupie funduszy obligacji skarbowych długoterminowych sięga od początku roku aż 4,3 proc., a przypomnijmy, że w ubiegłym roku grupa ta zanotowała przeciętnie spadki o 6,1 proc. zatem udało się już jej odrobić większość strat. Co więcej, w okresie ostatnich trzech miesięcy średni zysk w grupie wynosi aż 13 proc. Najlepszy produkt w tym okresie zarobił blisko 31 proc., w tym 8,5 proc. tylko w tym roku.

Czytaj więcej

Oszczędności w TFI zmalały w rok o kilkanaście procent

Podobnie udanie w nowy rok weszły uniwersalne fundusze obligacji długoterminowych, gdzie przeciętny wynik w styczniu sięga 3,7 proc. nad kreską, natomiast w okresie trzech miesięcy jest to 9,7 proc. na plusie. Dla porównania – grupa ta w ubiegłym roku odnotowała spadki sięgające 4,36 proc.

Zwyżki nie omijają funduszy dłużnych o bardziej defensywnym charakterze. Fundusze obligacji skarbowych po zakończeniu zeszłego roku wzrostem o 1,39 proc. w tym roku zarobiły już średnio po 1,57 proc. Portfele uniwersalne wypracowały w styczniu zyski rzędu 1,6 proc. po – średnio – 0,57-proc. zwyżkach w ubiegłym roku.

Szansa na dwucyfrowe zyski z obligacji

Fundusze obligacji przez wiele TFI wskazywane są jako atrakcyjne rozwiązanie dla inwestorów na ten rok. W podstawowym scenariuszu eksperci TFI PZU zakładają zyski funduszy dłużnych między 7,5 a 9 proc. „Poziomy rentowności obligacji są już na tyle atrakcyjne, że w 2023 r. w bazowym scenariuszu spodziewamy się wysokich jednocyfrowych zysków z tej klasy aktywów. Dość prawdopodobny jest też scenariusz dwucyfrowych stóp zwrotu z funduszy obligacyjnych – choć przy dużej zmienności” – podało TFI PZU.