W połowie października, gdy rentowności obligacji dziesięcioletnich wystrzeliły w okolice 2,70 proc., część zarządzających i analityków mówiła już o panice na krajowym rynku długu. Po krótkiej korekcie w ostatnich dniach rentowności dziesięciolatek znów wskoczyły na nowe maksima w tym roku. Jak pani ocenia obecną sytuację?
Rzeczywiście niedawno mieliśmy moment paniki na całej długości krzywej rentowności. Dochodowość obligacji dziesięcioletnich wzrosła od początku października o 0,5 pkt proc. Potem pojawiła się korekta o około 15 pkt baz. Niestety, w ostatnich dniach z nawiązką odrobiliśmy te zniżki, więc rentowności papierów dziesięcioletnich znów znajdują się na lokalnych maksimach. Jeśli chodzi o rynkowe poziomy oprocentowania obligacji skarbowych, jesteśmy już sporo powyżej poziomów sprzed pandemii, więc rzeczywiście jest coś na rzeczy.