Notowania akcji ubiegłorocznego debiutanta – Grupy Tekstylnej Arlen kontrolowanej przez Andrzeja Tabaczyńskiego – co pewien czas próbują zmienić niekorzystny kierunek obrany pod koniec listopada po tym, jak prezes odwołał założenia na 2025 r. zawarte w prospekcie. Jest teraz ku temu okazja.
Nowe przetargi na odzież dla armii
Początek roku to okres, w którym rozstrzygane są przetargi na dostawy dla armii, od których w znacznym stopniu zależą wyniki Arlenu. We wtorek po kolejnym komunikacie w tej sprawie kurs walorów tekstylnej grupy zyskiwał ponad 3 proc., rosnąc do 31,69 zł. Nadal jest poniżej ceny w pierwotnej ofercie publicznej (35 zł).
Tak zareagowano na poniedziałkowy komunikat spółki, że Trzecia Baza Logistyczna w Krakowie, czyli podmiot realizujący zamówienia na rzecz wojska, uznała, że Arlen złożył najkorzystniejszą ofertę w przetargu na dostawę ubrań ochronnych. Nie była to duża niespodzianka. Innych ofert nie było.
Przetarg podzielony jest na trzy zadania. Ich łączna wartość podstawowa wynosi nieco ponad 120 mln zł, a wraz z opcjami (z których armia może nie skorzystać) ponad 240 mln zł. Dla porównania, w 2024 r. grupa miała 461 mln zł przychodów, a po trzech kwartałach 2025 r. – nieco ponad 316 mln zł.
Prezes: realizujemy strategię rozwoju
Jak dla grupy zakończył się 2025 r. pod względem przychodów i zysków – prezes Andrzej Tabaczyński nie zdradza (DM Navigator ocenił w grudniu, że realny jest wzrost przychodów o 7 proc. rok do roku, ale zyski będą niższe niż w 2024 r.)