Eco Baltia to największa w państwach bałtyckich grupa świadcząca usługi gospodarowania odpadami. Planuje przeprowadzić ofertę publiczną i zadebiutować na GPW oraz na NASDAQ OMX w Rydze.
Na razie szczegóły oferty są owiane tajemnicą. Z naszych informacji wynika, że może mieć wartość kilkudziesięciu milionów złotych. Spółka nie ujawnia też prognoz finansowych. Wiadomo jedynie, że w 2011 r. jej skonsolidowane przychody wyniosły 37,8 mln euro, a zysk netto 4,8 mln euro. Danych porównywalnych za 2010 r. nie ujawniono.
Działalność grupy obejmuje wszystkie segmenty gospodarki odpadami. W ubiegłym roku 54,5 proc. przychodów pochodziło z recyklingu, 21,9 proc. z odbioru odpadów, 15,9 proc. z organizacji odzysku odpadów, a pozostałe 7,7 proc. z segmentu segregacji i handlu surowcami wtórnymi.
W latach 2007 – 2010 ilość odpadów wytwarzanych per capita na Łotwie oraz w pozostałych krajach bałtyckich była znacznie niższa niż średnia dla państw członkowskich UE (odpowiednio 304 kg wobec 503 kg). Eco Baltia chce wykorzystać ten potencjał. Planuje akwizycje i rozwój organiczny. Strategia grupy zakłada inwestycje w oczyszczalnię wykorzystywaną w procesie segregacji stałych odpadów komunalnych, wprowadzenie nowych produktów w ramach segmentu recyklingu oraz ekspansję poprzez przejęcia spółek z branży w krajach bałtyckich.
Eco Baltia będzie pierwszą spółką łotewską na naszej giełdzie, a zarazem drugim – po słoweńskiej firmie Krka – tegorocznym debiutantem z zagranicy.
Od początku stycznia na GPW weszło zaledwie dziesięć spółek. Na ożywienie się nie zanosi. W KNF?jest tylko 11 prospektów emisyjnych, w tym pięć dotyczy NewConnect. Dodatkowo aż 21 postępowań jest zawieszonych.
Średni wskaźnik ceny do zysku dla spółek z GPW?jest niski i oscyluje wokół 10. Niskie wyceny i niepewna sytuacja na światowych rynkach finansowych zniechęcają potencjalnych debiutantów do przeprowadzania ofert.
Rynek pierwotny wciąż w letargu
Obecnie na naszej giełdzie notowanych jest 47 spółek z zagranicy, w tym 40 na rynku głównym. W 2011 r. zadebiutowało ich w sumie 15 – w tym 12 na GPW. Tegoroczne statystyki wyglądają znacznie gorzej. Do tej pory do obrotu weszła tylko jedna zagraniczna spółka, słoweńska Krka. Niestety, obrót jej akcjami jest śladowy. Sporo firm – szczególnie z Ukrainy – sygnalizuje, że zamierza wejść na naszą giełdę, ale na razie czekają na poprawę koniunktury. kmk