Dlatego trzeba podjąć działania, które będę wspierały, a nie dążyły do ostatecznej marginalizacji rynku i giełdy. Jeśli chcemy uzyskać ten drugi cel, to najłatwiejszym sposobem na to jest wprowadzenia podatku od transakcji. Nie tędy jednak droga. Trzeba otwarcie mówić o korzyściach, jakie daje całej gospodarce rynek kapitałowy. Apeluję, aby przedstawiciele najwyższych władz państwowych pojawili się na giełdzie właśnie z takim przesłaniem. Aby jednak umacniać rolę rynku i aby spełniał on swoje podstawowe funkcje, potrzebne są konkretne rozwiązania. Przede wszystkim należy budować świadomość długoterminowego oszczędzania i inwestowania. Trzeba wyrabiać w społeczeństwie przekonanie, że jest to dobre nie tylko dla pojedynczych osób, ale i dla gospodarki. Owszem, w krótkim terminie popyt konsumpcyjny może mieć pozytywny wpływ na wzrost PKB. W dłuższym jednak to inwestycje i oszczędności budują wartość gospodarki. Trzeba wzmocnić III filar, zbudować wokół niego pewną ideologię. Sama koncepcja odkładania i inwestowania na emeryturę jest słuszna, natomiast społeczeństwo potrzebuje, pewności, że warunki korzystania z tego typu rozwiązań będą stałe, nie będą się zmieniać wraz ze zmianami politycznymi. Jest potrzeba budowania kultury rynku kapitałowego. Przy okazji antyreformy OFE zaufanie do rynku zostało mocno nadszarpnięte. Trwała kampania nienawiści wobec świata finansów, giełdy i rynku. Zaufanie traci się szybko, ale trudno je odbudować. Do tego potrzebna jest codzienna praca, edukacja społeczeństwa i jasny przekaz, że rynek kapitałowy służy gospodarce. To powinno być hasłem każdej ekipy rządzącej.