OKI to de facto obniżka podatków i ciężar dla budżetu, a nie nowy podatek od oszczędności. To rozwiązanie całkowicie dobrowolne i w pełni prywatne – podkreślał w czwartek, podczas konferencji zorganizowanej przez PKO BP i GPw, a poświęconej temu nowemu produktowi, minister finansów Andrzej Domański. Słowa te kierował nie tylko do obecnych uczestników spotkania, ale również do prezydenta Karola Nawrockiego, który wciąż ustawy o OKI nie podpisał. A zegar tyka.
Będą zmiany w ankietach
Już w październiku instytucje mające zamiar wprowadzić OKI zaczną na dobre zachęcać swoich klientów do skorzystania z możliwości ulgi podatkowej, jaką OKI dają uczestnikom. Równolegle UKNF ma przedstawić wytyczne, mające otworzyć doradcom drzwi do łatwiejszego oferowania bardziej ryzykownych i jednocześnie dochodowych instrumentów finansowych mniej doświadczonym klientom.
Podczas panelu dyskusyjnego na temat szans, jakie OKI otwierają zarówno przed inwestorami jak i gospodarką, eksperci zgodnie podkreślali, że sam atrakcyjny produkt nie wystarczy. Prezes IZFiA Małgorzata Rusewicz zwracała uwagę, że instytucje finansowe będą musiały aktywnie walczyć o klientów.
– Samo wprowadzenie dobrego produktu z ulgą podatkową nie wystarczy. Potrzebna będzie szeroka kampania informacyjna i konkurencja między instytucjami oferującymi OKI – oceniła. Jak wskazuje, gdyby jedna trzecia spośród około 16 mln pracujących Polaków zaczęła gromadzić oszczędności na OKI, dość szybko pojawiłoby się na nich ponad 100 mld zł.
Czytaj więcej
Jeśli OKI wejdą w życie 1 stycznia 2027 r., siedem z dziesięciu największych biur maklerskich deklaruje, że od razu ten produkt pojawi się także w...
Z raportu BM PKO BP, zaprezentowanego podczas konferencji wynika z kolei, że w ciągu pierwszych trzech lat OKI może założyć 2,1 mln klientów – w pierwszym roku funkcjonowania OKI konta miałoby otworzyć 800 tys. osób, a w kolejnym liczba kont może się podwoić.
Według prognoz BM PKO w 2027 r. wpłaty do OKI mogą wynieść 24 mld zł, rok później może to być 39 mld zł i podobnie w 2029 r. Łączna wartość zgromadzonych na OKI aktywów po 5 latach ma przekroczyć 200 mld zł.
Wydaje się jasne, że początkowo z OKI będą korzystać osoby, które mają już doświadczenie w inwestycjach. Stąd analitycy BM PKO BP spodziewają się, że na początku środki trafiające na OKI będą pochodzić z innych miejsc, np. z bankowych lokat. Z czasem jednak OKI mają przyciągać nowych uczestników rynku, a także zachęcać do bardziej ryzykownych i dochodowych form gromadzenia kapitału. "OKI w połączeniu z innymi produktami regularnego oszczędzania będą wspierać rozpoczęty już trend napływu lokalnych środków do akcji polskich" – czytamy w raporcie.
Aby jednak rzeczywiście struktura oszczędności Polaków zaczęła się zmieniać, konieczne, zdaniem ekspertów, są zmiany w oferowaniu produktów, w tym funduszy inwestycyjnych. Według przedstawicieli sektora TFI rygory MiFID II skutecznie blokują przed zapoznaniem niedoświadczonych osób z rynkami akcji.
Dariusz Adamski, wiceprzewodniczący KNF zapowiedział zmiany w regulacjach dotyczących badania potrzeb klientów. Jak wskazał, obecne formularze zawierają pytania, które często nie mają praktycznego znaczenia dla inwestorów, a planowane modyfikacje mają uprościć proces oferowania produktów i umożliwić tworzenie planów finansowych także dla osób rozpoczynających inwestowanie.
Zwracał również uwagę, że niska skłonność Polaków do inwestowania wynika nie tylko z preferencji, lecz także z poziomu dochodów rozporządzalnych. W ocenie Adamskiego nowe konta powinny być uzupełnieniem istniejącego systemu oszczędzania emerytalnego, a nie jego alternatywą.
Czytaj więcej
- Po wprowadzeniu OKI naturalnym będzie to, że firmy inwestycyjne będą walczyć o jak największą część rynkowego tortu. To moim zdaniem bardzo mocno...
Rynek liczy na trwały napływ kapitału
Przedstawiciele domów maklerskich również zwracali uwagę, jak ważne będzie ograniczenie barier regulacyjnych utrudniających edukację klientów oraz prezentowanie pełnej oferty inwestycyjnej. Ta część rynku wiąże jednak duże nadzieje w związku z wdrożeniem OKI, spodziewając się napływu nowych klientów. Samer Masri, dyrektor BM PKO BP ocenił, że skala zachęty podatkowej może znacząco zwiększyć zainteresowanie inwestowaniem. – Potencjał ulgi w porównaniu z podatkiem Belki jest przeogromny. Inwestorzy, którzy już są na rynku, skorzystają z OKI od razu. OKI będą domyślnym wejściem w inwestycje – stwierdził. Jego zdaniem powodzenie projektu nie powinno być oceniane wyłącznie liczbą otwartych rachunków. – Wskaźnikiem sukcesu będzie wzrost przepływów kapitału na warszawską giełdę – podkreślił. Z kolei prezes Izby Domów Maklerskich Waldemar Markiewicz ocenił, że w długim terminie sukcesem byłoby osiągnięcie nawet 12 mln aktywnych rachunków OKI.
Eksperci byli zgodni, że powodzenie reformy będzie zależało od kilku czynników jednocześnie: atrakcyjności oferty instytucji finansowych, skutecznej edukacji inwestorów, odpowiednich działań marketingowych oraz utrzymania korzystnej koniunktury na rynku kapitałowym. Jeżeli te warunki zostaną spełnione, OKI mogą stać się jednym z najważniejszych impulsów rozwojowych dla warszawskiej giełdy i jednocześnie zachęcić miliony Polaków do bardziej efektywnego długoterminowego inwestowania. Z drugiej strony jednak termin wejścia OKI wbrew pozorom może być mało fortunny – krajowy rynek jest po czterech latach sporych wzrostów, a indeksy – zarówno szerokiego rynku jak i dużych oraz średnich firm – w ostatnim czasie tylko śrubują rekordy.
Przykład ze Szwecji
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański przyznał, że liczy na podpis prezydenta pod ustawą o OKI. Jak zauważył, projekt nowych kont otrzymał szerokie poparcie polityczne, a eksperci rynku oceniali, że odpowiednio wdrożony może w ciągu kilku lat przyciągnąć na giełdę dziesiątki miliardów złotych nowego kapitału.
– Jestem bardzo zadowolony z kształtu OKI. Projekt poparły nawet partie opozycyjne – podkreślił Domański. Jak zaznaczył, nie oznacza to jednak, że podobnie jak w przypadku Pracowniczych Planów Kapitałowych w przyszłości nie będą wprowadzane korekty usprawniające funkcjonowanie kont.
Domański wskazywał, że OKI w dłuższym terminie mogą zmienić strukturę oszczędności Polaków na bardziej efektywną. Jak wskazał, obecnie w portfelach dominują gotówka i depozyty bankowe, które – jak przypomniał minister – w okresie wysokiej inflacji prowadziły do realnej utraty wartości zgromadzonych środków. – Mamy niekorzystną strukturę oszczędności w Polsce, z potężnym udziałem gotówki i depozytów. W czasie ogromnej inflacji z poprzednich lat realna wartość oszczędności Polaków spadała – mówił.
Czytaj więcej
Instytucje prowadzące w przyszłości osobiste konta inwestycyjne nie mogą pójść na skróty w komunikacji z klientami. Przekaz musi być wyważony, pros...
Osobiste konta inwestycyjne wzorowane są na szwedzkich kontach ISK. Domański podkreślał, że rozwiązanie sprawdziło się w Szwecji, gdzie korzysta z niego ponad połowa uprawnionych.
– Chcemy, aby OKI było narzędziem elastycznym, dostosowanym do potrzeb Polaków. To dobrowolne rozwiązanie, które pozwala mocno obniżyć podatek i którego do tej pory w systemie nie było – zaznaczył Domański.
Minister przypomniał, że w ramach nowych kont inwestorzy będą mogli korzystać ze zwolnienia podatkowego do 100 tys. zł, a w przypadku małżeństw limit wyniesie 200 tys. zł.
– To atrakcyjne rozwiązanie. Nie wprowadzamy żadnego nowego podatku. Nie można tak mówić, kiedy mamy rozwiązanie dobrowolne. Podatki mają charakter przymusowy – podkreślał.
Szef resortu finansów przekonywał również, że projekt nie powinien napotkać przeszkód na dalszym etapie procesu legislacyjnego. – Moją rolą jako ministra jest przygotowanie dobrego rozwiązania. Mamy szerokie poparcie w Sejmie i długo nad nim pracowaliśmy. Nie widzę żadnych podstaw do wetowania tego projektu. Mamy de facto obniżenie podatku – to rozwiązanie, które będzie kosztowało budżet, a nie zwiększało jego dochody – powiedział.
Według niego OKI mają jednocześnie wspierać rozwój rynku kapitałowego i zachęcać inwestorów do lokowania oszczędności w bardziej dochodowych instrumentach finansowych.
Minister przekonywał, że nowe rozwiązanie wpisuje się w szerszy obraz polskiej gospodarki. – W tym roku, podobnie jak w poprzednim, GPW radzi sobie bardzo dobrze. Rekordy indeksów są sygnałem, że inwestorzy pozytywnie oceniają polską gospodarkę i siłę polskich przedsiębiorstw – mówił. Jednocześnie podkreślił, że rekordowe notowania nie mogą być celem samym w sobie. – Wchodzimy w okres największej transformacji Polski od lat. O sukcesie gospodarki będą decydować innowacyjne projekty, nowoczesny przemysł, nowe technologie i dostęp do kapitału. Silna gospodarka jest zdolnością do budowy siły państwa – przekonywał.
Według analiz przedstawionych przez resort finansów, dzięki OKI na rynek kapitałowy może trafić do 2040 r. około 74 mld zł dodatkowego kapitału, choć część analiz wskazuje na jeszcze wyższy potencjał. – Cel tej zmiany jest prosty – aby inwestowanie bardziej się opłacało. W ramach konta OKI inwestycje będą całkowicie zwolnione z podatku. Dla wielu osób będzie to możliwość inwestowania bez podatku Belki, dzięki czemu większa część zysków pozostanie w kieszeni inwestorów – powiedział minister.