Pozostaje jednak obiektywna potrzeba pozyskiwania przez spółki niezbędnej wiedzy, którą postaramy się zaspokoić w trybie indywidualnym, bo dzieje się zbyt wiele, aby można było w wakacje zaprzestać pracy.

A co się dzieje? Przede wszystkim widzę zagadnienia związane ze zmianami KSH, które wejdą w życie w połowie października. W dużym skrócie chodzi o możliwość tworzenia grup kapitałowych z prawdziwego zdarzenia (tj. umożliwiających działanie spółki zależnej w interesie grupy, a nie samej spółki) oraz o zmianę kompetencji władz spółki. O ile pierwszy z tych tematów nie forsuje podejmowania działań, o tyle rozpoczęcie obowiązywania nowych przepisów w zakresie zmian kompetencji władz bez uprzedniego przygotowania ze strony spółki może rodzić bardzo poważne ryzyko dotyczące podziału zadań i odpowiedzialności pomiędzy akcjonariuszy, radę a zarząd.

Nowe regulacje przewidują bowiem dość istotne rozszerzenie kompetencji rad nadzorczych w zakresie automatycznego dostępu do informacji, żądania dostępu do informacji czy też możliwości zatrudniania doradców bez wiedzy i zgody zarządu. Szczególnie ta ostatnia kwestia może kreować wiele konfliktów, gdyż powierzenie radzie kompetencji typowo zarządczych w praktyce może się okazać bardzo skomplikowane i niekoniecznie dobre dla akcjonariuszy. Im trudniejsza będzie sytuacja finansowa spółki, tym większe może być parcie rady nadzorczej w kierunku zatrudnienia możliwie dobrego (a więc jednocześnie drogiego) doradcy bez oglądania się na sytuację finansową emitenta. Rada może preferować zapewnienie sobie bezpieczeństwa kosztem środków spółki i to do akcjonariuszy powinna należeć decyzja, aby rozstrzygnąć np. maksymalny budżet na tego typu wydatki. Jako że spółki nie skonsumowały tej nowinki regulacyjnej w sezonie zwyczajnych walnych zgromadzeń, możemy się spodziewać nadzwyczajnych zgromadzeń jesienią, do których trzeba się przygotować latem.

Drugi ciekawy obszar to zmiany w zakresie wezwań, jakie weszły w życie z końcem maja. Tu się kryją dwa rodzaje problemów – te szczegółowe, dotyczące struktury akcjonariatu konkretnych spółek w kontekście zawiłości przepisów przejściowych oraz te ogólne, mające wpływ na cały rynek. Emitenci, którzy w żaden sposób nie są bezpośrednio dotknięci tymi zmianami, mogą odczuć duże problemy, kiedy ich zagraniczni akcjonariusze mniejszościowi odkryją ze zdziwieniem, że w Polsce można dokonać faktycznego przejęcia spółki bez konieczności ogłoszenia wezwania. Warto zatem skonsultować z akcjonariuszami, czy taka sytuacja ich satysfakcjonuje. A jeśli nie, to może przy okazji październikowych walnych należałoby dokonać modyfikacji statutu wprowadzając tam elementy ochrony inwestorów.

Kolejny temat to projekt zmian nazywany potocznie „warzywniakiem" obejmujący tak wiele wątków i trwający tak długo, że coraz bardziej adekwatne wydaje się nazwanie go „kompostownikiem", gdyż część zaproponowanych wiele lat temu tematów zaczyna już podlegać procesowi biodegradacji. Objętość tego projektu (170 stron) powoduje, że znajduje się tam wiele kwestii ważnych dla emitentów, w tym takie tematy, jak zniesienie obligatoryjności rozpraw administracyjnych, nowe podejście do sankcji na członków władz spółek, czy możliwość wydawania zaleceń przez organ nadzoru.

Patrząc w przyszłość, powinniśmy też mieć na względzie nadchodzące zmiany regulacyjne na poziomie unijnym w zakresie prospektu emisyjnego czy raportowania w ramach tzw. Listing Act. Oficjalny projekt zmian poznamy dopiero we wrześniu, ale już na początku lipca powinniśmy wiedzieć, które z inicjatyw SEG zostały kierunkowo przyjęte i jak na to powinni zareagować emitenci. Mam nadzieję, że będzie to pierwszy od dekady ruch regulacyjny zmniejszający obciążenia notowanych spółek, przy czym proces ten będzie realizowany bez zmniejszania poziomu bezpieczeństwa rynku.

Nieustająca pogoń za uciekającym czasem utrudnia korzystanie z obszernej wiedzy SEG. Mamy nadzieję, że okres wakacyjny nieco spowolni bieg wydarzeń w spółkach giełdowych, pozwoli na odejście od działania w trybie straży pożarnej na rzecz postępowania w sposób bardziej planowy, że spraw pilnych będzie na tyle mniej, że będzie można się zająć sprawami ważnymi, które czekają emitentów po wakacjach. Będziemy do dyspozycji spółek członkowskich, bo wrzesień nadejdzie wcześniej, niż nam się wydaje i oby tym razem jesień nie zaskoczyła komplajansowców.