Jednym z pilnych postulatów polskiego rządu w ramach rewizji systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 jest wydłużenie obowiązywania darmowej puli tych uprawnień dla energochłonnego przemysłu. O to zabiegają także m.in. polskie spółki energetyczne w tym PGE, Tauron czy Orlen. Jednak zamiast zapisów w konkluzjach ostatniego szczytu UE o potrzebie dalszego obowiązywania tego mechanizmu, znalazły się jedynie ogólne sformułowania.
Czytaj więcej
Emisje CO2 w Polsce spadają, ale tempo redukcji wyraźnie hamuje. Koszty systemu EU ETS pozostają ogromnym obciążeniem dla największych firm, które...
Miękkie deklaracje o ETS
Rada Europejska – jak czytamy w konkluzjach rady zakończonej 19 czerwca – przypomina o potrzebie przyspieszenia prac nad obniżeniem cen energii, nad czystą transformacją i dekarbonizacją, z uwzględnieniem neutralności technologicznej, oraz nad wzmocnieniem naszej odporności. Rada przyjęła też do wiadomości, że do połowy lipca 2026 r. „Komisja zamierza przedstawić konkretny wniosek dotyczący przeglądu systemu ETS, w tym dotyczący bezpłatnych uprawnień, zgodnie z pismem swojej przewodniczącej z marca 2026 r., a jednocześnie zamierza przedstawić oddzielny wniosek, który posłuży uwzględnieniu obaw wyrażonych przez niektóre sektory przemysłu w odniesieniu do wskaźników ETS, przy jednoczesnym utrzymaniu zasadniczej roli ETS w transformacji klimatyczno-energetycznej” – czytamy w dokumencie.
– Pod tym punktem konkluzji ze szczytu RE, wielu polityków i obserwatorów uważa, że kryje się zapowiedź wydłużenia istnienia darmowej puli uprawnień do emisji CO2 dla sektorów przemysłu objętych CBAM takich jak stal czy nawozy. Zapis ten jednak jest sformułowany dość zawile i przerzuca ostateczny kształt tej regulacji na Komisję Europejską – tłumaczy Maciej Burny z firmy doradczej Enerxperience, który był m.in. sekretarzem i członkiem rady zarządzającej Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej.
Jak dodaje, dla Polski ważne jest wydłużenie istnienia tzw. Funduszu Modernizacyjnego po 2030 r., do którego trafia część zysków ze sprzedaży unijnej puli uprawnień, a dalej te środki służą jako narzędzie wspierające transformację energetyczną. – To, że fundusz ma być przedłużony, wynika z krążącej nieformalnie notatki KE. Dla Polski to ważne, bo jesteśmy dziś głównym beneficjentem tego funduszu z ponad 30 proc. udziałem – wskazuje Maciej Burny.
Czytaj więcej
Polskie spółki energetyczne zabiegają o złagodzenie zmian w systemie ETS. Przedstawiciele branży zaprezentowali najważniejsze postulaty, które mogł...
Bez zmian w ETS wzrosną ceny prądu?
Zdaniem PGE, którą koszty zakupu uprawnień do emisji CO2 kosztują co roku ok. 25 mld zł, należy wprowadzić efektywny mechanizm przeciwdziałania wysokim cenom, zreformować funkcjonowanie rezerwy stabilności rynkowej (MSR), by uwalniała ona uprawnienia, zależnie od sytuacji na rynku, a także powinna istnieć możliwość adekwatnego pomniejszenia ilości koniecznych do umorzenia uprawnień dla zastępowanych jednostek konwencjonalnych – emisje ujemne. PGE uważa także, że przydział darmowych uprawnień dla ciepłownictwa powinien być kontynuowany po 2030 r., by wesprzeć jego transformację i zapobiec znaczącym wzrostom cen ciepła dla gospodarstw domowych. Także Grupa Tauron proponuje utrzymanie darmowych uprawnień dla ciepłownictwa.
Z kolei Orlen alarmował niedawno, że brak dostępności uprawnień w systemie znacznie przed 2050 r. spowoduje gwałtowny wzrost cen energii, a następnie brak możliwości prowadzenia działalności przez spółki energetyczne. Firma proponuje zmienić progi uruchomienia MSR – tak, aby mechanizm nie przyczyniał się do nadmiernego spadku dostępności uprawnień na rynku, skutkującego wzrostem cen oraz efektywniej reagował na niedobór na rynku uprawnień.
Potrzebny nowy fundusz
Jak wskazano w najnowszym raporcie Instytutu Reform „Jawne koszty, ukryte korzyści. Finansowy bilans udziału Polski w EU ETS”, do którego przedpremierowo dotarł „Parkiet”, obecne kierunki dyskusji wskazują, że reforma EU ETS koncentruje się przede wszystkim na korektach i dostosowaniu mechanizmów stabilizacji, a nie całkowitej rezygnacji z systemu. „EU ETS jest niezmiennie uznawany przez Brukselę oraz większość państw członkowskich za kluczowe narzędzie osiągania celów redukcyjnych. Obecnym priorytetem, który kształtuje kierunek nadchodzących zmian legislacyjnych, jest jednak zwiększenie przewidywalności systemu i urealnienie jego mechanizmu” – czytamy w raporcie.
Zdaniem Instytutu Reform, stabilizacja cen energii na poziomie unijnym mogłaby ułatwić państwom członkowskim planowanie długoterminowych inwestycji modernizacyjnych i działań osłonowych. Zwiększyłaby też przewidywalność wpływów budżetowych z systemu EU ETS. „Aby jednak w pełni wykorzystać ten potencjał, a także zwiększyć efektywność i transparentność wydatkowania setek miliardów złotych z EU ETS w Polsce, należy utworzyć od lat zapowiadany Fundusz Transformacji Energetycznej” – zaproponowano. Pomysł powołania tego funduszu, do którego trafiałyby przychody ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 pojawił się jeszcze w 2021 r., jednak wówczas propozycji premiera Morawieckiego sprzeciwiła się Solidarna Polska. Obecna koalicja rządząca także zapowiadała powołanie takiego funduszu, tu jednak brakuje aprobaty dla tego pomysłu ze strony Ministerstwa Finansów i Gospodarki.