Rząd zapowiada kolejną już nowelizację ustawy o rynku mocy oraz prawa energetycznego. Pierwsza zmiana w prawie ma pozwolić na otrzymanie wsparcia publicznego przez elektrownie gazowe jeszcze w tym roku. Chodzi o bloki gazowe w Kozienicach i Gdańsku. O te zapisy w szczególności zabiegały Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE), dla których te elektrownie pozwolą zabezpieczyć moc do produkcji prądu pod koniec tej dekady. Z kolei zmiany w prawie energetycznym mają uprościć proces przyłączenia OZE do sieci. Eksperci są jednak co do tego sceptyczni. Na razie poznaliśmy jedynie zapowiedzi zmian w wykazie prac legislacyjnych rządu.
Zabezpieczyć lukę mocową
Założenia zmiany ustawy o rynku mocy, które pojawiły się na stronach rządu, przewidują wprowadzenie mechanizmu dodatkowej aukcji dogrywkowej, w ramach której możliwy byłby zakup mocy do produkcji energii. Aukcje dogrywkowe będą mogły zostać przeprowadzone na rok dostaw 2029 oraz 2030. Aukcje te miałyby być przeprowadzone w przypadku problemu z wystarczalnością zasobów mocy do produkcji energii. O tej z kolei mówi już teraz operator systemu energetycznego, a więc PSE.
W parlamencie finalizowane są prace nad nowelizacją ustawy o rynku mocy (system wsparcia dla elektrowni), która zakłada aukcje dodatkowe dla starszych elektrowni węglowych do 2028 r. Mimo zabiegów inwestorów i PSE nie wprowadzono tam kolejnych aukcji, tzw. dogrywkowych dla elektrowni gazowych. Chodzi głównie o dwa projekty elektrowni w Gdańsku (Energa) i Kozienicach (Enea). Jeśli te projekty nie zyskają w tym roku gwarancji wsparcia w postaci kontraktu mocowego, mogą nie powstać na czas. Zdaniem PSE są jednak konieczne, aby zagwarantować pod koniec lat 20. moc do produkcji energii. Teraz Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom i szykuje kolejną nowelizację. Resort zabiega też, aby Komisja Europejska wyraziła zgodę na taką formę pomocy publicznej dla projektów gazowych, które w 2024 r. przegrały aukcje rynku mocy. Wówczas te projekty okazały się mniej konkurencyjne cenowo aniżeli bateryjne magazyny energii.
Pudrowanie problemów OZE
Druga zapowiedziana zmiana, dotycząca tym razem prawa energetycznego, ma za zadanie m.in. usprawnić proces podłączania nowych OZE do sieci. Jest to przede wszystkim wprowadzenie prawa UE do krajowego porządku prawnego. Zgodnie z założeniami, operatorzy sieci dystrybucyjnych mają być zobowiązani do publikowania aktualnych informacji o dostępnej mocy przyłączeniowej i sposobach jej obliczania. – Wnioski o przyłączenie będzie można składać elektronicznie, a ich status będzie regularnie aktualizowany – informuje MKiŚ.
Operatorzy sieci dystrybucji już teraz informują, ile instalacji i o jakiej mocy podłączyli w poprzednich kwartałach. – Robione jest to jednak w uznaniowy sposób, nie zawsze i nie z pełną informacją. Brakuje klarowanego raportowania, ile jest jeszcze miejsca w sieci. Niektórzy z operatorów, mimo wymogu prawnego, nadal nie publikują informacji o odmowach i jakie były tego powody – mówi Grzegorz Wiśniewski prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej. Uważa on, że gdyby inwestor wiedział, w jakim regionie jest najwięcej odmów, wówczas miałby wskazówkę, gdzie warto, a gdzie nie ma sensu realizować inwestycje. – Tych ułatwień informacyjnych brakuje – wskazuje. Wiśniewski proponuje też, aby kontrolą przejrzystości procedur wydawania decyzji o przyłączeniu lub o odmowie zajął się URE czy NIK. – Kardynalnym źródłem problemów na styku inwestora OZE i OSD jest nadal – w mojej opinii – brak wydzielenia operatów z grup energetycznych – mówi.