Decyzja mogła zagrozić bezpieczeństwu powodziowemu Wrocławia. Tauron jednak tłumaczy, że to nie był zrzut wody, ale woda samoczynnie zaczęła przelewać się przez krawędź zbiornika. Prezes Grupy Tauron, Grzegorz Lot, w komentarzu dla „Rzeczpospolitej” wyraża oburzenie. – Jestem zbulwersowany stanowiskiem Wód Polskich. Zarzuca się nam zrobienie po cichu zrzutu wody w Lubachowie. Do niczego takiego nie doszło. Wody w zbiorniku było tak dużo, że przelała się ponad tamą. To żywioł, którego nie sposób opanować. Tylko w ciągu godziny, pomiędzy 12 a 13 (w dniu 15 września) poziom wody w zbiorniku Lubachów podniósł się o ponad pół metra – wyjaśnia prezes Lot.
„Szokująca informacja”
Zaraz po wypowiedzi prezes Kopczyńskiej głos zabrał premier Tusk. – Ta informacja, którą od pani otrzymaliśmy, o tym zrzucie wody, braku informacji i braku kooperacji, jest szokująca – stwierdził premier podczas posiedzenia sztabu kryzysowego we Wrocławiu, zwracając się do przedstawicielki Wód Polskich.
Czytaj więcej
Ponad 60 tys. odbiorców Tauron Dystrybucja pozostawało w godzinach porannych bez zasilania w wyniku podtopień i powodzi. Zalane zostały także elekt...
– Nie zostaliśmy jako Wody Polskie poinformowani o tym zrzucie. I ta woda idzie na Marszowice (osiedle Wrocławia – red.). Zadziałaliśmy wczoraj wieczorem. Ponad 100 żołnierzy pojechało układać worki na wałach. (...) Układanie worków jest utrudnione. Nie wiadomo, czy nie będzie potrzebna ewakuacja – powiedziała rano Kopczyńska. Po kilku godzinach jednak sprawa zaczęła się wyjaśniać.
Prezes Taurona zarzuca Wodom Polskim dezinformację
Tauron tłumaczy, że do sytuacji doszło samoczynnie i nie było to spowodowane działaniami firmy. – W niedzielę doszło do niekontrolowanego przelania się wody przez koronę tamy przy elektrowni wodnej Lubachów. Stało się to po jednym z największych w historii dopływów wody do zbiornika, niemożliwym do kontroli. Ze względu na odległość od zapory efekty przelania były odczuwalne na zbiorniku Mietków po kilkunastu godzinach, w poniedziałek 16 września – wyjaśnia spółka.
Czytaj więcej
Trzecia co do wielkości elektrownia węglowa w Polsce szykuje się na wielką wodę. Co prawda podjęto decyzję o prewencyjnym uruchomieniu planu obrony...
Prezes Grzegorz Lot wyjaśnia w komentarzu dla naszej redakcji, że od kilku dni elektrownie wodne Taurona przygotowywały się na zwiększony dopływ wody, obniżając poziom zbiornika, na tyle, na ile wyraziły zgodę służby zarządzania kryzysowego. – Wody Polskie na ich prośbę otrzymywały trzy razy dziennie raporty o sytuacji. Dzisiaj wszyscy powinniśmy skupić się na ratowaniu życia i majątku ludzi na zagrożonych terenach – podkreśla prezes.
Pracownicy Taurona pracują nad przywróceniem zasilania w rejonach dotkniętych przez powódź, dobytek wielu z nich ucierpiał. – Oskarżenia i dezinformacja negatywnie wpływają na ich prace. Przerzucanie przez Wody Polskie na nas odpowiedzialności za zaistniałą sytuację powodziową nie powinno nigdy mieć miejsca – mówi wprost Lot w odpowiedzi na poranne stanowisko prezes Kopczyńskiej.
Wody Polskie (nie) wiedziały
Dlaczego zatem Wody Polskie zostały zaskoczone sytuacją? Tauron działa zgodnie z wytycznymi regionalnych Centrów Zarządzania Kryzysowego i walczy ze skutkami powodzi. Ponad 700 pracowników Tauron Dystrybucja w trudnych warunkach pracuje nad przywróceniem zasilania dla rejonów dotkniętych powodzią – wyjaśnia firma i podkreśla, że o ryzyku niekontrolowanego przelania się wody przez koronę zapory z wyprzedzeniem zostały poinformowane Wody Polskie.
Jak się jednak nieoficjalne dowiadujemy, Wody Polskie otrzymały wcześniej informację od koncernu, ale ta informacja nie dotarła do prezes Kopczyńskiej. – Zawinił przepływ informacji i obieg maili w Wodach Polskich – słyszmy nieoficjalnie.
Tauron liczy straty
Tauron informuje, że w efekcie powodzi zalane jest 8 elektrowni wodnych Tauron Ekoenergia. W trakcie weekendu ewakuowano załogi z wielu z nich. Uszkodzeniu uległo również oświetlenie w 68 gminach. Powodzią dotkniętych zostało również kilkudziesięciu pracowników grupy. W poniedziałek firma energetyczna Tauron w komunikacie zamieszczonym w mediach społecznościowych przekazała, że zasilanie utraciło ponad 60 tys. osób. Zalane zostały elektrownie wodne: Ławica, Opolnica, Wrzeszczyn, Nysa, Włodzice i Olszna.