Przejrzystość i transparentność zawieranych transakcji to podstawowa zaleta giełdy. Na Towarowej Giełdzie Energii (TGE) nad gwarancją dokonywanych transakcji czuwa Izba Rozliczeniowa Giełd Towarowych (IRGiT). Jest odpowiedzialna za rozliczanie finansowe transakcji giełdowych oraz zapewnienie bezpieczeństwa obrotu. Przechodzi przez nią każda transakcja trafiająca na giełdę. W praktyce oznacza to, że wszystkie transakcje zawierane na giełdzie są zawarte z Izbą. Jej podstawowym zadaniem jest sumowanie w jednym portfelu transakcji kupna lub sprzedaży, które zostały zawarte przez daną firmę.

Podmiot ten skupia wszystkich uczestników rynków i dba także o zabezpieczenie dokonywanych transakcji na wypadek, gdy kupujący lub sprzedający nie dysponuje środkami potrzebnymi na pokrycie dokonanych transakcji. W dobie rosnących cen energii elektrycznej i gazu ziemnego takie ryzyko zwiększa się wielokrotnie. – Zabezpieczenia służą temu, aby Izba miała możliwość zapewnienia realizacji kontraktów, jeśli jedna ze stron upadnie w czasie trwania kontraktu lub nie będzie w stanie dostarczyć energii. Wówczas izba rozliczeniowa powinna sama zapewnić realizację tej transakcji. Dlatego pobiera się gwarancje, które służą zabezpieczeniu zmienności rynku, nie zaś realizacji całego kontraktu terminowego – tłumaczy Grzegorz Onichimowski, były prezes Towarowej Giełdy Energii.

Formy zabezpieczeń

Wniesione zabezpieczenia muszą odpowiadać wartości dokonywanych transakcji, a z tym jest coraz trudniej. Coraz mniej firm stać na rosnące wraz z cenami hurtowymi wartości giełdowych zabezpieczeń. Na system gwarantowania rozliczeń składają się trzy elementy opisane w dokumencie „Szczegółowe zasady rozliczeń i rozrachunku Izby Rozliczeniowej i Rozrachunkowej”. Są to depozyty zabezpieczające (wstępne i uzupełniające), depozyty transakcyjne (limit transakcyjny i depozyt dostawy) czy fundusz gwarancyjny (zapewniający bezpieczeństwo systemu na wypadek naruszenia zasad rozliczeń).

fot. mat. prasowe

Aby ułatwić poruszanie się firm na TGE w dobie rosnącej niestabilności, giełda oraz ustawodawca (w tym wypadku Ministerstwo Klimatu i Środowiska) już w czasie kryzysu związanego z pandemią koronawirusa poluzowali formę zabezpieczeń. Wprowadzono nowe, lżejsze możliwości zapewnienia transakcji. W zakresie depozytów zabezpieczających uczestnicy Izby mają możliwość wnoszenia zabezpieczeń niepieniężnych. Izba akceptuje pod pewnymi warunkami gwarancje bankowe, prawa majątkowe OZE i uprawnienia do emisji CO2. Wartość zabezpieczeń uznawanych w takiej formie podlega jednak pewnym ograniczeniom. Obowiązują również limity koncentracji w przeliczeniu na uczestnika i na całą Izbę. W ostatnim czasie wprowadzono ułatwienia we wnoszeniu zabezpieczeń dla transakcji giełdowych. Nowe przepisy zwalniają z konieczności wnoszenia zabezpieczeń do 75 proc. wysokości tych zobowiązań przez sprzedawców z urzędu (zobowiązanych do dostarczania energii odbiorcom w gospodarstwach domowych) oraz przedsiębiorstwa energetyczne objęte obligiem giełdowym (ustawowo zobowiązane do korzystania z rynku giełdowego przy sprzedaży energii). Warunkiem jest złożenie oświadczenia o poddaniu się przez te podmioty egzekucji (które to oświadczenie zastępuje zabezpieczenie), bez ograniczenia wysokością kapitałów własnych tych podmiotów. Zmieniają one również sposób wyznaczania podstawy do wyliczania tej części zabezpieczenia, którą należy wnosić w środkach pieniężnych (min. 10 proc. zabezpieczenia pieniężnego liczone już nie od całej wartości wymaganego zabezpieczenia transakcji, ale od wartości pozostałej po wniesieniu innych zabezpieczeń). Pożyteczny okazał się także mechanizm kompensacji pozycji w ramach grupy.

Ryzyka

Firmy, z którymi rozmawialiśmy przyznają, że każdy ruch zmieniający zasady, luzujący formę zabezpieczeń, może obniżać poziom bezpieczeństwa. Z drugiej strony jednak daje stabilność firmom energetycznym. Podkreślają one, że tak dużej elastyczności w formie zabezpieczeń nie ma na Zachodzie, jednak i tam powoli się to zmienia w ślad za wysokimi cenami energii.

– Kolejne uelastycznienie sposobu pokrycia gwarancji jest oczywiście konieczne, aby podmioty obecne na giełdzie mogły uczestniczyć w handlu. Z drugiej jednak strony naturalnym wydaje się fakt, że im dalej luzujemy formę zabezpieczeń, tym bardziej zwiększamy ryzyko. Oczywiście nikt na polskim rynku nie powie: „sprawdzam”, bo każdy chce otrzymać prąd czy gaz – mówi nam anonimowo jeden z analityków giełdowych. Wszyscy uczestnicy rynku zdają sobie sprawę z ryzyk. Im większa ilość zakupionej energii, tym większe zabezpieczania. Na TGE już teraz obserwujemy spadek ilości zawieranych transakcji i zakupionej energii średnio o 20–30 proc.

Obawy firm

Jak do tego ryzyka, które jesienią będzie spędzać sen z powiek, podchodzą najwięksi gracze na polskim rynku? Zapytaliśmy kilku uczestników rynku o związane z tym ryzyka.

Największy producent prądu w Polsce, Polska Grupa Energetyczna (PGE), przyznaje, że wzrost cen energii na rynkach giełdowych (w tym na TGE) oraz wysoki stopień ich zmienności pociąga za sobą konieczność wnoszenia lub uzupełniania (zwiększania wartości) zabezpieczeń transakcji obrotu tą energią, których wartość należy liczyć w dziesiątkach miliardów złotych. W świetle wysokich cen PGE otwarcie przyznaje: „nadzwyczajnie wysoka zmienność czynników kształtujących ceny produktów będących przedmiotem handlu może stanowić zagrożenie dla płynności finansowej przedsiębiorstw, a w konsekwencji stabilności obrotu giełdowego i bezpieczeństwa finansowego jego uczestników”.

Najpoważniej obecnie sytuacja wygląda na rynku gazu. PGNiG na bieżąco monitoruje światowe notowania cen gazu ziemnego oraz reguluje wymagane depozyty zabezpieczające wobec izb rozliczeniowych i kontrahentów. Spółka dostrzega te zagrożenia, ale w celu regulacji zobowiązań wynikających ze wzrostu cen węglowodorów PGNiG pozyskała dodatkowe źródła finansowania – PGNiG korzystała z dostępnych rozwiązań legislacyjnych w zakresie pozyskania finansowania oraz zabezpieczeń niepieniężnych dla zawieranych transakcji – co dotychczas wystarczało – mówi nam PGNiG. W lipcu znowelizowano ustawę o prawie energetycznym. Daje ona możliwość ograniczenia, a nawet zawieszenia obliga giełdowego dla gazu w sytuacji ekstremalnych cen na rynku. Chodzi więc o rynkowe zabezpieczenia, które mogą przerosnąć spółkę.

Zdaniem Onichimowskiego mimo obaw rynek wydaje się bezpieczny, warto jednak pomyśleć, aby obligo giełdowe zastąpić innym instrumentem. – To pozwoli patrzeć na realne koszty poszczególnych technologii. Obecne ceny są zupełnie oderwane od kosztów.